Nie tego spodziewał się Marek Kacprzak, były dziennikarz i ekspert od komunikacji, gdy wybrał się na obiad do jednej z restauracji w prestiżowym Varso Tower. Zamiast posiłku — usłyszał, że ma opuścić lokal, bo towarzyszył mu pies szkolony na przewodnika osób niewidomych. Jego relacja w sieci wywołała prawdziwą burzę. Internauci są wściekli, a restauracja Wybitnie Nieznani i zarządca budynku tłumaczą się z kontrowersyjnego incydentu.
W sieci zawrzało po wpisie byłego dziennikarza i eksperta ds. komunikacji, Marka Kacprzaka. Opisał on sytuację, która – jak sam przyznał – zdarzyła mu się po raz pierwszy od pięciu lat pracy z psami asystującymi. Został wyproszony z restauracji w centrum Warszawy, ponieważ towarzyszył mu pies szkolony na przewodnika osób niewidomych.
„To restauracja, która wyrzuciła mnie ze środka i odmówiła podania jedzenia tylko dlatego, że byłem z psem przewodnikiem” – napisał Kacprzak na początku listopada. Jak dodał, lokal nosi nazwę Wybitnie Nieznani, ale jego zdaniem bardziej pasowałaby „Mało uświadomieni” lub „Mało wrażliwi”.
W swoim emocjonalnym wpisie opisał, jak pracownik restauracji miał tłumaczyć odmowę wstępu tym, że to „lokal prywatny” i „takie miejsca nie są dobre dla psów”. Próby wyjaśnienia, że chodzi o psa w trakcie szkolenia, spotkały się – jak relacjonuje Kacprzak – z kolejnym argumentem: „to nie jest miejsce szkoleniowe”.
– Widać, nie wystarczy mieć nowoczesny szyld i modny wystrój, jeśli brakuje otwartości i zrozumienia dla ludzi z różnymi potrzebami – skomentował były dziennikarz.
Dodał też, że choć on sam poradzi sobie i pójdzie gdzie indziej, to problem staje się dramatem, gdy dotyczy osoby niewidomej:
– Wyobraźcie sobie, że ktoś umówił się z przyjaciółmi i nie może wejść do restauracji, bo obsługa łamie prawo. Kto będzie następny? Osoba na wózku, bo „psuje wystrój”?
Kacprzak w swoim wpisie przywołał art. 20a ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.
Zgodnie z nią osoby z psami asystującymi mają prawo wstępu do obiektów użyteczności publicznej – w tym restauracji. Co więcej, z tego samego uprawnienia może korzystać trener psa w trakcie szkolenia, o ile posiada odpowiednie zaświadczenie z ośrodka prowadzącego program.
Po fali krytyki w mediach społecznościowych do sprawy odnieśli się przedstawiciele restauracji Wybitnie Nieznani.
W oświadczeniu podkreślili, że „rozumieją emocje” i że osoby z niepełnosprawnościami są w lokalu „zawsze mile widziane”.
Wyjaśnili jednak, że problem wynikał z regulaminu budynku Varso Tower, w którym mieści się restauracja.
„W opisywanej sytuacji odwiedzający nas Pan był w towarzystwie psa w trakcie szkolenia, a nie certyfikowanego psa przewodnika. Zgodnie z regulaminem budynku Varso Tower jedynie psy posiadające status psa asystującego mogą przebywać w środku” – czytamy w komunikacie restauracji.
Przedstawiciele lokalu zapowiedzieli także szkolenia dla pracowników, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.
„Jesteśmy również w kontakcie z zarządcą budynku, aby lepiej rozwiązywać takie przypadki” – dodano.
Do sytuacji odniosła się również Katarzyna Najdzik z firmy HB Reavis Poland, zarządzającej kompleksem Varso Place.
Zapewniła, że przestrzeń została zaprojektowana z myślą o dostępności i posiada certyfikat „Obiekt bez barier” przyznany przez Fundację Integracja.
„Nie ograniczamy dostępu do naszych przestrzeni – przeciwnie, dążymy do tego, aby były one w pełni otwarte i dostosowane do potrzeb wszystkich użytkowników. Psy asystujące mają zagwarantowany wstęp zgodnie z obowiązującymi przepisami” – podkreśliła Najdzik.
Zaznaczyła też, że po incydencie zaplanowano cykl szkoleń edukacyjnych dotyczących zasad obecności psów przewodników w miejscach publicznych.
„Sytuacje tego typu są dla nas istotnym sygnałem. Chcemy, by zarówno goście, jak i najemcy czuli się w Varso Place komfortowo i traktowani z szacunkiem” – dodała.
Choć sprawa – jak wynika z informacji zarządcy – została już wyjaśniona między Markiem Kacprzakiem a restauracją, pozostaje głośnym przypomnieniem, jak wiele jeszcze trzeba zrobić, by świadomość praw osób z niepełnosprawnościami stała się codzienną praktyką, a nie tylko zapisem w ustawie.
Bo czasem wystarczy jedno nieporozumienie, by z pozornie drobnego incydentu narodziła się ważna społeczna lekcja: że otwartość nie kończy się na ładnym wnętrzu i modnym menu – zaczyna się od empatii i zrozumienia.
Źródło: warszawa.eska.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze