Reklama

Pułkowa paraliżuje pół Polski. Kto za to odpowiada?

Korki na północnym wjeździe do Warszawy stały się codziennym doświadczeniem tysięcy mieszkańców Łomianek. To nie chwilowe utrudnienia, lecz wieloletni, narastający problem, który nie doczekał się skutecznego rozwiązania. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy źródłem trudności jest jedynie wzrost liczby samochodów, czy również decyzje podejmowane po stronie Warszawy.

Łomianki w codziennym paraliżu

Łomianki – 27-tysięczne miasto funkcjonujące de facto jako część warszawskiej aglomeracji – są uzależnione od jednej głównej trasy dojazdowej: drogi krajowej nr 7. Każdego dnia kierowcy jadący w stronę Warszawy już po kilku minutach natrafiają na kilkukilometrowy korek. Pokonanie odcinka, który w normalnych warunkach zajmuje kilka minut, potrafi wydłużyć się do godziny. Wystarczy drobny incydent – wypadek, śliska nawierzchnia czy rutynowa kontrola policyjna – aby zakorkowało się niemal całe miasto.

DK7 pozostaje jedyną główną wylotówką z północnych gmin, która nie została dostosowana do parametrów drogi ekspresowej. Problemy zaczynają się jednak w konkretnym miejscu w Warszawie – tam, gdzie zarządzana przez ZDM sygnalizacja świetlna spowalnia cały ruch.

Reklama

Wąskie gardło: skrzyżowanie Pułkowej i Wójcickiego

To właśnie w tym punkcie korek pojawia się najwcześniej. Dalej kierowcy napotykają kolejne sygnalizacje – na skrzyżowaniach Pułkowej z Dzierżoniowską oraz z Heroldów. Trzy światła tworzą jeden system, w którym wydłużenie czasu oczekiwania na jednym skrzyżowaniu powoduje natychmiastowe „zatykanie się” całej trasy.

Dodatkowym elementem ograniczającym płynność ruchu jest zwężenie jezdni przed Mostem Marii Skłodowskiej-Curie, gdzie ruch z dwóch pasów przechodzi w jeden, mimo że infrastruktura technicznie pozwala na prowadzenie dwóch pasów.

Reklama

Kontrowersje wokół ustawień sygnalizacji świetlnej

ZDM twierdzi, że sygnalizacja na skrzyżowaniu Pułkowej i Wójcickiego działa „na maksimum możliwości”, jednak z przekazanych oficjalnie danych wynika, że:

  • zielone światło dla kierunku Łomianki → Warszawa trwa 62 sekundy,

  • cały cykl wynosi 120 sekund.

Oznacza to, że główny kierunek ruchu otrzymuje jedynie około 52% czasu. Trudno znaleźć uzasadnienie, dlaczego droga krajowa z ogromnym udziałem tranzytu nie jest priorytetem w ustawieniach sygnalizacji, zwłaszcza że od strony zachodniej dochodzi jedynie droga o znacznie mniejszym natężeniu ruchu.

Reklama

Dodatkowe wątpliwości pojawiły się po korespondencji radnego Łomianek Piotra Rusieckiego z ZDM. W pierwotnym piśmie urząd podał długość zielonego światła wynoszącą 83 sekundy. Mieszkańcy wykonali pomiary, które wykazały ok. 60 sekund. Po ich reakcjach ZDM przyznał, że wcześniejsze dane były błędne i przedstawił nowe – o ok. 25% krótsze.

To rodzi pytania o aktualność stosowanych analiz oraz o realne podstawy decyzji wpływających na przepustowość kluczowej trasy.


Buspas zamiast trzeciego pasa? Reakcja Warszawy zaskakuje

Od lat pojawiają się postulaty dobudowania trzeciego pasa na Pułkowej, który w godzinach szczytu mógłby pełnić funkcję buspasa. Warszawa odrzuciła ten wariant, powołując się na długotrwałe procedury środowiskowe i brak „satysfakcjonujących efektów” analiz – których jednak nie upubliczniono.

Reklama

Jednocześnie miasto zaproponowało wyznaczenie buspasa… na jednym z istniejących pasów. Oznaczałoby to zmniejszenie liczby pasów dla ruchu ogólnego i – zdaniem mieszkańców – dodatkowe pogorszenie sytuacji.


S7 – potrzebna, ale nie w najbliższym czasie

Budowana droga ekspresowa S7 ma w przyszłości odciążyć DK7 oraz połączyć Łomianki z Trasą Armii Krajowej. Projekt, obejmujący m.in. tunele pod Bemowem i Bielanami, jest jednak bardzo skomplikowany. Choć oczekiwany termin oddania inwestycji to okolice 2032 roku, możliwe są opóźnienia.

Do tego czasu Pułkowa pozostanie jedyną trasą obsługującą ruch z północnej części aglomeracji.

Reklama

Narastająca frustracja mieszkańców

Coraz więcej mieszkańców Łomianek uważa, że wieloletnie apele i pisma pozostają bez odpowiedzi. W efekcie w internecie pojawiają się postulaty organizacji blokad Pułkowej – na wzór protestów, które w innych miejscach Polski przyspieszały decyzje inwestycyjne.

Radny Rusiecki wskazuje również na koszty ekonomiczne wynikające z codziennych zatorów i zapowiada działania zmierzające do zmiany przepisów, które dają miastom na prawach powiatu możliwość ingerowania w organizację ruchu na drogach krajowych.

Reklama

 

 

Źródło: kb.pl

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości