W meczu 30. kolejki Fortuna I Ligi walcząca o utrzymanie Polonia Warszawa przegrała w niedzielę z GKS-em Katowice 1:2. Obie bramki przyjezdni zdobyli w końcówce spotkania, a "Czarne Koszule" - choć były blisko zdobycia kompletu punktów - wciąż muszą "drżeć" o utrzymanie.
W niedzielne popołudnie spotkanie rozpoczęło się po myśli "Czarnych Koszul", gdy w 7. minucie do siatki katowiczan trafił z piątego metra Mateusz Michalski po podaniu Szymona Kobusińskiego, który wbiegł odważnie z lewej strony w pole karne. W 18. minucie blisko wyrównania byli goście, gdy mocno uderzał Mateusz Marzec, a jego strzał oraz dobitkę Mateusza Maka z najbliższej odległości obronił Jakub Lemanowicz. Minute później Polonia powinna prowadzić już dwoma bramkami, jednak Bartosz Biedrzycki minimalnie chybił atakując wślizgiem piłkę. W 31. minucie znów na bramkę gospodarzy uderzał Marzec, ale futbolówkę bez problemu złapał Lemanowicz. Na siedem minut przed końcem pierwszej połowy dynamiczną kontrę wyprowadzili poloniści, jednak strzał Kobusińskiego zza szesnastki był zbyt lekki by zaskoczyć Dawida Kudłę. W 40. minucie znów szybka akcja gospodarzy, po przechwycie w środku pola, ale piłka po uderzeniu Krzysztofa Kotona przeleciała nad poprzeczką. Dwie minuty później kolejny szybki atak Polonii, ale piłka do Kobusińskiego - wybiegającego sam na sam z Kudłą - była zbyt mocna i wpadła w ręce bramkarza GKS-u. Na przerwę gospodarze schodzili przy tylko jednobramkowym, ale w pełni zasłużonym prowadzeniu.