Reklama

Polacy uciekają z Bliskiego Wschodu

Polska przyspiesza ewakuację swoich obywateli z Bliskiego Wschodu. Od 1 marca region opuściło już ponad 2800 osób – poinformował w piątek premier Donald Tusk podczas posiedzenia rządowego zespołu koordynacyjnego zajmującego się sytuacją w regionie.

Operacja prowadzona jest w trybie nadzwyczajnym. Rząd podkreśla, że wszystkie placówki dyplomatyczne muszą działać w najwyższej gotowości, a dyplomaci i urzędnicy mają reagować natychmiast na potrzeby Polaków przebywających w rejonach objętych napięciem.

Jak zaznaczył premier, sytuacja wymaga pełnej mobilizacji służb państwowych.

– Wszyscy muszą być absolutnie skoncentrowani i działać w najwyższej gotowości, tak aby ta akcja przebiegła jak najsprawniej – powiedział Tusk.

Informacja równie ważna jak transport

Rząd zwraca uwagę, że w sytuacjach kryzysowych równie ważne jak sama ewakuacja jest sprawne przekazywanie informacji. Premier wskazał na Dubaj, gdzie – jak mówił – rośnie napięcie wśród osób oczekujących na powrót do kraju.

Reklama

Według Tuska brak informacji może potęgować niepokój bardziej niż sama niepewność.

– Zdecydowanie lepsza jest wiadomość: „dziś nie ma lotu, spróbujemy jutro i wtedy damy znać”, niż całkowita cisza – podkreślił szef rządu.

Dlatego placówki dyplomatyczne mają aktywnie informować obywateli o możliwościach wyjazdu i dostępnych lotach powrotnych.

Setki telefonów i tysiące zgłoszeń

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował, że tylko w piątek zaplanowano osiem lotów powrotnych dla polskich obywateli – sześć ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz dwa z Omanu. Łącznie do kraju ma wrócić około 1500 osób.

Reklama

Według danych MSZ ewakuacja z niektórych krajów regionu jest już niemal zakończona. Z Jordanii wyjechało około 800 Polaków, z Izraela – 360.

Skala zainteresowania pomocą jest ogromna. Do czwartku infolinia ministerstwa odebrała około 3700 telefonów, a urzędnicy odpowiedzieli na 350 wiadomości mailowych związanych z kryzysem.

Konflikt obejmuje kolejne państwa

Sytuacja w regionie pozostaje jednak bardzo dynamiczna. Szef MSZ ostrzegł, że konflikt zaczyna oddziaływać na kolejne kraje.

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy Kataru, gdzie – jak wskazał Sikorski – rośnie liczba nalotów i ataków z użyciem rakiet balistycznych oraz dronów.

Reklama

– Mamy tam poważną sytuację naszych obywateli – powiedział minister.

Równolegle rząd apeluje o ograniczenie podróży do regionu. Biura podróży zaczęły odwoływać wycieczki na Bliski Wschód, a ruch turystyczny ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich stopniowo się zmniejsza dzięki powrotowi części komercyjnych połączeń lotniczych.

Jeśli obecna sytuacja się utrzyma, nawet około 40 tysięcy osób dziennie może opuszczać ZEA.

Wojsko w gotowości

Operację ewakuacyjną wspiera również wojsko. Wiceminister obrony Cezary Tomczyk poinformował, że resort pozostaje w stałym kontakcie z sojusznikami oraz Agencją Wywiadu, ponieważ sytuacja militarna w regionie zmienia się z dnia na dzień.

Reklama

Priorytetem jest bezpieczeństwo lotów oraz osób transportowanych do kraju.

Osoby wymagające pomocy medycznej po przylocie trafiają m.in. do Wojskowego Instytutu Medycznego, a od piątku podwyższono gotowość szpitali wojskowych.

Samoloty rządowe i wojskowe w akcji

Szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec poinformował, że wszystkie samoloty rządowe zostały skierowane do obsługi operacji ewakuacyjnej. W związku z tym zawieszono loty VIP.

Z kolei minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki zapowiedział, że dwa samoloty wojskowe są przygotowane do lotu do Rijadu. Najprawdopodobniej w sobotę zabiorą Polaków oczekujących na transport z Kataru do Arabii Saudyjskiej.

Reklama

Obecnie z Kataru nie funkcjonują żadne komercyjne połączenia lotnicze, dlatego ewakuacja z tego kraju jest jednym z najpilniejszych zadań.

Operację mają dodatkowo wesprzeć samoloty Polskich Linii Lotniczych LOT.

Na poniedziałek planowany jest również dodatkowy lot ewakuacyjny z Omanu dla osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji.

Kolejne samoloty już w drodze

W piątek do Polski przylatują także dwa samoloty z Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich z 378 polskimi obywatelami na pokładzie. Część pasażerów wylądowała już w Katowicach, pozostali mają dotrzeć do Warszawy.

Reklama

Priorytetem rządu pozostaje teraz utrzymanie i stopniowe zwiększanie liczby połączeń lotniczych z Emiratów do Polski.

Eskalacja konfliktu w regionie

Tłem dla operacji ewakuacyjnej jest gwałtowna eskalacja konfliktu w regionie. Od 28 lutego Izrael i Stany Zjednoczone prowadzą naloty na Iran. W pierwszej fazie ataków zginął m.in. najwyższy przywódca tego państwa, ajatollah Ali Chamenei.

W odpowiedzi Iran prowadzi ostrzał rakietowy Izraela oraz innych krajów Bliskiego Wschodu. Atakowane są m.in. amerykańskie bazy wojskowe oraz infrastruktura cywilna.

Reklama

Decyzja o użyciu wojska

W środę premier Donald Tusk poinformował, że zdecydował o wykorzystaniu wojskowych samolotów do wsparcia ewakuacji Polaków z regionu. Wniosek w tej sprawie skierował do prezydenta Karola Nawrockiego.

Prezydent – jako zwierzchnik sił zbrojnych – podpisał decyzję o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego „Bliski Wschód”.

Kontyngent może prowadzić operacje ewakuacyjne w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Izraelu, Katarze, Kuwejcie, Omanie oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Źródło: PAP, Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości