Sprawa zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy wciąż budzi ogromne emocje. Jak ustalił „Super Express”, obrońcy Bartosza G., podejrzanego o brutalne morderstwo nastolatki, złożyli w płockim sądzie wniosek o wydanie tzw. listu żelaznego. Oznaczałoby to, że po ekstradycji z Grecji 18-latek mógłby odpowiadać z wolnej stopy.
Adwokat rodziny zamordowanej dziewczyny, radca prawny Wojciech Marek Kasprzyk, w rozmowie z „Super Expressem” nie kryje oburzenia. – To wniosek całkowicie bezzasadny. Mówimy o zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem. Tego typu środki stosuje się wyłącznie w sprawach gospodarczych lub wobec świadków koronnych. Tu nie ma żadnych przesłanek do wydania listu żelaznego – podkreśla.
Kasprzyk dodaje, że tymczasowy areszt to nie tylko zabezpieczenie śledztwa, ale też ochrona samego podejrzanego przed możliwym linczem. – W mojej ocenie sąd nie przychyli się do tego wniosku. Z doświadczenia wiem, że podobne prośby upadają na pierwszym etapie rozpoznania – zaznacza w rozmowie z „Super Expressem”.
Jak informuje prokuratura, polska strona przekazała już sądowi w Grecji pełną dokumentację dotyczącą odpowiedzialności karnej 17-latka (w chwili zbrodni był niepełnoletni) oraz obowiązujących w Polsce zasad wymiaru kar. Sąd grecki zwrócił się także o odpis postanowienia o 30-dniowym areszcie poszukiwawczym wydanym przez Sąd Rejonowy w Mławie.
– Dokumenty te niezwłocznie zostały przekazane stronie greckiej – potwierdza w rozmowie z „Super Expressem” prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Pełnomocnik rodziny Mai zwraca uwagę, że przedłużające się postępowanie ekstradycyjne to wynik działań obrony w Grecji. – Obrońcy zaskarżali wszystkie decyzje sądu, co wydłużyło procedurę. Sąd Najwyższy w Grecji chciał mieć pełną pewność, że sprawa jest prowadzona zgodnie z prawem – wyjaśnia mec. Kasprzyk w rozmowie z „Super Expressem”.
Maja została zamordowana pod koniec kwietnia 2025 roku. Według ustaleń śledczych, dziewczyna zginęła od licznych ciosów zadanych tępym narzędziem. Podejrzany o zbrodnię Bartosz G. miał po zdarzeniu wyjechać do Grecji w ramach wymiany szkolnej, gdzie został zatrzymany.
Sprawa wstrząsnęła mieszkańcami Mławy. – Nie pozwalają nawet zapalić znicza w miejscu śmierci Mai. Kiedy ktoś przyniesie kwiaty, zaraz je sprzątają. Jakby chcieli ją wymazać – mówi jedna z sąsiadek rodziny G. w rozmowie z „Super Expressem”.
Ojciec dziewczyny, Jarosław Kowalski, zapowiada, że będzie domagał się przyspieszenia procedur. – Nie możemy czekać kolejnych miesięcy. Nasza córka nie żyje, a on wciąż jest daleko od sprawiedliwości – podkreśla.
Jeśli ekstradycja dojdzie do skutku, Bartosz G. trafi najpierw na obserwację psychiatryczną. Od jej wyników zależy dalszy bieg sprawy. Jeśli zostanie uznany za poczytalnego, grozi mu nawet 30 lat więzienia.
Posiedzenie sądu w sprawie listu żelaznego zaplanowano na 31 października. Prokurator zapowiedział udział w rozprawie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze