Przez zaledwie cztery dni służby ratunkowe w Warszawie wielokrotnie wyjeżdżały do zgłoszeń, które – jak ustalili śledczy – nigdy nie powinny były mieć miejsca. Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko kobiecie, która miała wysłać dziesiątki fałszywych wiadomości na numer alarmowy 112, angażując ogromne siły służb.
Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Katarzynie K. Kobieta odpowie za serię fałszywych zgłoszeń alarmowych, które miały doprowadzić do licznych, niepotrzebnych interwencji służb ratunkowych na terenie stolicy.
Jak wynika z ustaleń śledczych, między 24 a 27 lipca 2025 roku oskarżona miała wysłać na numer alarmowy 112 aż 31 wiadomości SMS, informując o rzekomych zdarzeniach zagrażających życiu, zdrowiu lub mieniu. Zgłoszenia dotyczyły różnych miejsc w Warszawie, jednak – według prokuratury – kobieta od początku wiedziała, że opisywane zagrożenia nie istnieją.
Fałszywe alarmy uruchomiły szeroko zakrojone działania służb. Policja interweniowała 24 razy, straż pożarna została zadysponowana do akcji 26 razy, a zespoły Państwowego Ratownictwa Medycznego wyjeżdżały aż 20 razy. Każda z tych interwencji angażowała ludzi i sprzęt, które w tym czasie mogły być potrzebne osobom znajdującym się w rzeczywistym niebezpieczeństwie.
To jednak nie jedyne zarzuty postawione Katarzynie K. Prokuratura oskarżyła ją również o naruszenie nietykalności cielesnej policjanta podczas jednej z interwencji. Według śledczych kobieta trzykrotnie uderzyła funkcjonariusza pięścią w twarz.
Dodatkowo odpowie za serię kradzieży w warszawskich drogeriach. Łączna wartość skradzionych produktów została oszacowana na blisko 1930 zł.
Podczas przesłuchania oskarżona przyznała się jedynie do dokonania kradzieży. Zaprzeczyła natomiast, aby to ona wysyłała fałszywe zgłoszenia na numer alarmowy 112.
Za wywołanie fałszywego alarmu i bezpodstawne uruchomienie działań służb ratunkowych grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. O dalszym losie kobiety zdecyduje sąd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze