Reklama

Październik 1956: Przełom czy stracona szansa?

27/10/2023 12:56

„Październik 1956” był pochodną zmian, które zaczęły się w Moskwie i które Moskwa próbowała mniej lub bardziej udanie kontrolować. Mówiąc o burzliwym roku 1956, warto pamiętać, że największa manifestacja w obronie węgierskiej rewolucji odbyła się w… Olsztynie.

Wraz ze śmiercią Józefa Stalina w marcu 1953 roku na Kremlu nastąpiła swoista walka buldogów pod dywanem. Pierwszym realnym następcą dyktatora został Ławrientij Beria, były szef NKWD odpowiadający za terror i masowe zbrodnie w czasach rządów Josifa Wissarionowicza. O dziwo, Beria postawił na liberalizację, inicjując zmiany, które w swych założeniach sięgały dalej niż „Pieriestrojka” Gorbaczowa. Program szerokich reform upadł wraz z Berią, którego zgładzono jeszcze w 1953 roku w wyniku spisku zawiązanego przez innych pretendentów do objęcia władzy: Chruszczowa, Malenkowa i Mołotowa. Paradoksalnie zatem odpowiedzialny za „czystki stalinowskie” zbrodniarz nie zginął z powodu swych przewin, ale z racji zapoczątkowania zmian przybliżających ZSRR do cywilizowanego świata.

Dobrze poinformowani towarzysze z bloku wschodniego śmierć Berii odczytali jako zapowiedź nieuchronnych czystek kadrowych. O tym, że nie obejdzie się bez rozliczeń, szybko zrozumiał jeden z organizatorów aparatu represji nad Wisłą – Józef Światło, którego ucieczka na Zachód w grudniu 1953 roku zatrzęsła szczytami PRL-owskiej władzy. Nadawane w 1954 roku przez Rozgłośnię Polską Radia Wolna Europa i Głos Ameryki relacje byłego wicedyrektora X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, który w latach 1945-1946 pełnił funkcję zastępcy kierownika Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Olsztynie, obnażyły skalę deprawacji okresu stalinizmu. Siła oddziaływania audycji zatytułowanych „Za kulisami bezpieki i partii” pośrednio doprowadziła do likwidacji MBP oraz skazania bądź odsunięcia na boczny tor wysokich rangą towarzyszy. Bolesław Bierut zadbał też o to, by za zbrodnie nie obarczać partii i zręcznie przekierował uwagę społeczeństwa w stronę aparatu bezpieczeństwa. Takowy model „rozliczeń” przyjęto w całym bloku wschodnim.

[mediabox=n]916296[/mediabox]

„Niewinni” staliniści

Gruntowne zmiany w tzw. państwach satelickich nie mogły dojść do skutku bez zasadniczego przełomu w Moskwie. Ten nastąpił podczas odbywającego się w lutym 1956 roku XX Zjazdu KPZR. Nikita Chruszczow, już jako I Sekretarz KC KPZR, w tajnym referacie „O kulcie jednostki i jego następstwach”, który wygłaszał ponad pięć godzin, skrytykował generalissimusa, przypisując mu odpowiedzialność za liczne zbrodnie oraz doprowadzenie do powstania „kultu jednostki”. Chruszczow wyraźnie jednak cyzelował słowa, unikając krytyki systemu i skupiając się przede wszystkim na krzywdach doznanych przez komunistów. Pominął chociażby temat kolektywizacji rolnictwa, która kosztowała życie ponad 14 mln ludzi. Uderzając w będących już na tamtym świecie Stalina i Berię, umiejętnie zdjął z siebie odpowiedzialność za krew, którą miał na rękach. Poza tym, dążąc do samodzielnej władzy, stalinizm potraktował jako pałkę, którą mógł okładać konkurentów, obłudnie przypominając im udział w tworzeniu potwornego państwa sowieckiego.

Z Moskwy w trumnie w marcu 1956 roku wrócił Bierut, a sam referat, choć formalnie tajny, szybko trafił nie tylko do działaczy partyjnych. Dość powiedzieć, że w Polsce można go było nabyć na większości bazarów. Treść wystąpienia Chruszczowa dotarła również na Zachód. Lewicowa opinia publiczna przeżyła wstrząs, gdyż musiała skonfrontować własną idealistyczną wizję komunizmu z ponurą rzeczywistością. Wiatr zmian przybierał na sile, wskutek czego coraz głośniej zaczęto mówić o „odwilży”, nawiązując w ten sposób do tytułu powieści Ilji Erenburga opublikowanej w 1954 roku.

„Rzygać, rzygać!”

Historycy spierają się o to, kiedy w Polsce zaczął się „Październik 1956”. Faktem jest jednak, że w kulturze krytykę sowieckich wzorców rozpoczęto już w 1954 roku, gdy Julian Przyboś socrealistyczne wiersze porównał do „dawnych kołtuńskich wierszy bogoojczyźnianych”. Ale chichot historii sprawił, że symbolem odwilży w literaturze jest opublikowany w sierpniu 1955 roku „Poemat dla dorosłych” autorstwa Adama Ważyka, głównego teoretyka polskiego socrealizmu, który uczynił niespodziewaną woltę, decydując się na krytykę systemu. Jeden z najbardziej ortodoksyjnych strażników doktryny w „Poemacie” pisał m.in. o samookłamywaniu się, będącym istotą okresu stalinizmu:

Piją wodę morską,
Wołają –
lemoniada!
Wracają do domu cichaczem
rzygać,
rzygać!

[mediabox=n]783163[/mediabox]

Wbrew sowietom

Szerokim echem odbił się również słynny tekst „Na spotkanie ludziom z AK” (marzec 1956), w którym Jan Olszewski, Jerzy Ambroziewicz i Walery Namiotkiewicz domagali się rehabilitacji żołnierzy AK. Artykuł ukazał się na łamach tygodnika „Po Prostu”, jednego z symboli październikowych zmian. Młodzi dziennikarze, poruszając niewygodne dla władzy tematy, obnażali kłamstwa wszechobecnej propagandy.

— Pamiętam, było to w okresie pionierskiego zaciągu do przemysłu i górnictwa. Pod Warszawą znajdował się ośrodek, w którym mieszkały dziewczęta z zaciągu pracującego w tamtejszej fabryce. Działy się tam rzeczy straszne – brud, głód, nędza, choroby, prostytucja, brak opieki, zbiorowe ataki histerii, próby samobójstwa. Napisać mi o tym nie pozwolono w imię „celów wyższych”. […] Później objeżdżałem zielonogórskie PGR-y. Młodzież żyła nie jak ludzie, lecz jak bydło. Gdzieś tam w barłogu umierała z choroby i głodu dziewczyna, którą wyrzucono z pracy za to, że miała gruźlicę. Napisać mi o tym nie dano. Znów w imię „wyższych celów” — fragment artykułu z „Po Prostu”, pt. „Wyznania nawróconego cynika” autorstwa… Jerzego Urbana.

O tym, że historia przyspieszyła, świadczył „Poznański Czerwiec”, gdy blisko 100 tys. ludzi wyraziło swój sprzeciw wobec komunistycznej dyktatury. Władza, powodując się strachem, sięgnęła m.in. po 400 czołgów, a walki, w wyniku których zginęło 58 osób, szybko nabrały narodowego charakteru. W Poznaniu demonstranci, podobnie jak powstańcy warszawscy, używali butelek z benzyną i zdobytej broni palnej, a młode dziewczyny z biało-czerwonymi opaskami na rękawach udzielały pomocy rannym.

Władza, wiedząc, że musi wykonać ruch, który niejako rozładuje nastroje społeczne, zdecydowała się na ucieczkę do przodu, sięgając po Władysława Gomułkę, byłego I Sekretarza PPR, który po wyjściu na wolność w 1954 roku coraz bardziej jawił się jako uosobienie polskiej drogi do socjalizmu. Oskarżony w 1948 roku o „odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne” Gomułka nie był jednak faworytem Moskwy. 19 października 1956 roku, gdy „Wiesława” dokooptowano do składu KC, oddziały sowieckie, które opuściły koszary i ruszyły na Warszawę, zbliżyły się do niej na odległość ok. 100 km. Gdyby czołgi „bratniej armii” wkroczyły do stolicy, zapewne doszłoby do scenariusza węgierskiego. Sytuacja była napięta, a wściekły Chruszczow, który przeleciał do Warszawy, wymachiwał pięściami w stronę polskich komunistów, grożąc sowiecką interwencją i nalegał, by w nowym Biurze Politycznym znalazł się marszałek Konstanty Rokossowski, symbol zależności PRL-u od ZSRR. Ale strona polska postawiła na swoim, wybierając 21 października Władysława Gomułkę na I Sekretarza KC PZPR. Do rozlewu krwi nie doszło, być może dzięki Chinom, albowiem Chruszczow wiedział, że Mao Zedong to potężny gracz, z którym musi się liczyć i bez jego akceptacji nie może zaatakować Warszawy.

[mediabox=n]771760[/mediabox]

„Międzynarodówka” nie zagłuszy „Mazurka Dąbrowskiego”

24 października „Wiesław” w obecności 400 tys. ludzi wygłosił słynne przemówienie zaczynające się od słów: „Towarzysze! Obywatele! Ludu pracujący stolicy!”. Swoją przemowę zakończył jednak zawołaniem „Dość wiecowania!”, co było jasnym sygnałem, że o pełnej wolności nie może być mowy. Swoją drogą władza starała się przedstawić wiec jako poparcie dla socjalistycznych idei, a nie narodowowyzwoleńcze uniesienie. Z tego powodu z głośników puszczano „Międzynarodówkę”, zagłuszając w ten sposób śpiewanego przez ludzi „Mazurka Dąbrowskiego”.

Dzień wcześniej w Budapeszcie studenci wyszli na ulice, deklarując swoje poparcie dla przemian w Polsce. Manifestacja przerodziła się w powstanie narodowe, krwawo stłumione przez sowieckie tanki na początku listopada 1956 roku. Chruszczow pokazał, że natura komunizmu pozostaje niezmienna, a niesubordynacja oznacza krew. Szczególną solidarność z walczącymi Węgrami okazało polskie społeczeństwo. Polacy masowo ustawiali się w stacjach krwiodawstwa, oddając krew węgierskim braciom. Na ulicach stały puszki z napisem „Na lekarstwa dla Węgrów”, a zakłady pracy i fabryki zaofiarowały swoje produkty, których wtenczas brakowało na Węgrzech. Największa manifestacja uliczna, będąca wyrazem poparcia dla węgierskich dążeń, odbyła się 30 października w Olszynie. 10 tys. ludzi wyszło na ulice Stolicy Krainy Tysiąca Jezior, a Plac Armii Czerwonej symbolicznie przemianowano na Plac Powstańców Węgierskich.

Zdobycze „Października”, choć nie dowodziły pełnej wolności i szybko zostały przez władzę stłumione, to jednak oznaczały, że liberalizacja stała się faktem. Powrót do najmroczniejszych czasów stalinowskich nigdy już nie nastąpił.

Michał Mieszko Podolak
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości