W świecie nauki zdarzają się historie, które brzmią niemal jak scenariusz filmu. Jedna z nich właśnie rozgrywa się na naszych oczach — i prowadzi do Polski.
Premier Donald Tusk poinformował w czwartek, że laureat Nagroda Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny z 2024 roku, wybitny biolog molekularny Victor Ambros, wkrótce formalnie stanie się obywatelem Polski.
To nie jest jednak tylko administracyjna formalność. W tej historii splatają się rodzinne losy, pamięć o wojennej emigracji i ambicja, by wzmocnić polską naukę na globalnej mapie badań.
Droga Victora Ambrosa do polskiego obywatelstwa zaczyna się znacznie wcześniej niż jego spektakularna kariera naukowa.
Ojciec noblisty opuścił Polskę jeszcze podczas II wojny światowej. Jak przypomina Instytut Pamięci Narodowej, został deportowany do III Rzeszy jako robotnik przymusowy. Po wojnie jego życie potoczyło się już poza granicami kraju — jednak pamięć o polskim pochodzeniu nigdy nie zniknęła z rodzinnej historii.
Jak podkreślił premier Tusk, świadomość tych korzeni towarzyszyła Ambrosowi od zawsze. Dlatego naukowiec zdecydował się wystąpić o przywrócenie obywatelstwa kraju swoich przodków.
– Podjąłem wszystkie stosowne decyzje, tak aby wkrótce nasz rodak był już formalnie Polakiem – przekazał premier.
Historia Ambrosa to jedna z najważniejszych opowieści współczesnej biologii molekularnej. W 2024 roku, razem z genetykiem Gary Ruvkun, otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie mikroRNA — cząsteczek, które regulują aktywność genów.
Dziś to jedno z kluczowych odkryć w biologii. Mechanizmy działania mikroRNA stały się fundamentem nowych metod diagnostycznych i terapeutycznych, szczególnie w badaniach nad chorobami rzadkimi oraz schorzeniami genetycznymi.
Kariera Ambrosa prowadziła przez najbardziej prestiżowe instytucje naukowe świata — od Harvard University, przez Dartmouth College, aż po University of Massachusetts Medical School, gdzie dziś pełni funkcję profesora nauk przyrodniczych oraz współkieruje RNA Therapeutics Institute.
Teraz jednak jego ambicje sięgają dalej.
Jak ujawnił premier, Ambros ma bardzo konkretną wizję przyszłości.
Naukowiec chciałby stworzyć w Polsce środowisko badawcze, które przyciągnie młodych naukowców z całego świata. Według niego Polska może stać się jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do prowadzenia badań dla nowego pokolenia badaczy.
– I my oczywiście mu w tym pomożemy – zapowiedział Donald Tusk.
Jeśli ten plan się powiedzie, może to oznaczać nie tylko prestiż, ale również realny impuls rozwojowy dla polskich instytutów badawczych i uniwersytetów.
Dla Ambrosa starania o polskie obywatelstwo nie są jednak wyłącznie decyzją zawodową. Mają też głęboko osobisty charakter.
W rozmowie z PAP profesor podkreślał, że chce w ten sposób oddać hołd swoim przodkom.
– To byłby sposób, by uhonorować mojego ojca, moją ciotkę, ich rodziców i wszystkich ludzi, którzy przetrwali historię, dzięki czemu mogłem dziś istnieć – mówił.
Wspominał również rozmowy z dzieciństwa, kiedy jego ojciec opowiadał o Polsce jako kraju, którego granice nieustannie zmieniały się na mapie Europy.
– Jako dziecko miałem wrażenie, że Polska jest niemal nierealna, jak pewna idea – opowiadał noblista. – Dopiero z czasem zobaczyłem, jak niezwykle odporny okazał się naród polski i jak potrafił przetrwać presję historii.
Ambros podkreśla, że Nagroda Nobla daje mu dziś wyjątkową możliwość wpływu.
Jeśli jego plany się powiodą, Polska może zyskać nie tylko nowego obywatela, ale także ambasadora nauki, który przyciągnie do kraju młode talenty i międzynarodowe projekty badawcze.
Sam profesor mówi o tym z charakterystyczną skromnością.
– Traktuję to jako szansę, by dołożyć choćby niewielką cegiełkę do rozwoju polskiej nauki – zaznacza.
Czas pokaże, czy ta cegiełka stanie się fundamentem czegoś znacznie większego. Jedno jest jednak pewne: historia Victora Ambrosa pokazuje, że nauka potrafi przekraczać granice — nawet te, które przez dekady dzieliła historia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze