Reklama

Niechlubna przeszłość nominata Bodnara

31/01/2024 09:29

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar powołał na rzecznika dyscyplinarnego sędziego Włodzimierza Brazewicza. W sieci przypomniano o niechlubnej przeszłości nominata Bodnara, związanej z sądzeniem w sprawie Grudnia‘70, o czym rozpisywała się przed laty prasa.

Na zamieszczony w sieci wątek w sprawie przeszłości sędziego Włodzimierza Brazewicza zwrócił uwagę poseł Suwerennej Polski Jan Kanthak.

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288939681956275[/tweet]

Poniżej prezentujemy w całości wspomniany wątek.

— Kiedy wczoraj Minister Sprawiedliwości poinformował, że powołał na rzecznika dyscyplinarnego sędziego Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, gdzieniegdzie rozległy się głosy, że to sędzia bardzo zasłużony, mający na swoim koncie orzeczenia w najtrudniejszych sprawach. Istotnie, Włodzimierz Brazewicz - jeszcze jako sędzia sądu wojewódzkiego w Gdańsku był przewodniczącym składu w sprawie masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 r. Niech jednak żaden dziennikarz nie odważy się napisać o nim choćby jednego złego słowa! Może bowiem wtedy skończyć tak jak Wiesława Kwiatkowska - dziennikarka „Dziennika Bałtyckiego” — napisano na koncie „Historia sądów polskich” na platformie X.

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288939681956275[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288939681956275[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288942299164684[/tweet]


— Sprawę rozpatrywał skład trzech sędziów: Włodzimierz Brazewicz, Tomasz Panasiuk i Ryszard Milewski (tak! dokładnie ten, który stanie się sławny jako prezes SO w Gdańsku dopiero 15 lat później). Pierwszą decyzją sądu był… zwrot akt do postępowania przygotowawczego. Sąd Apelacyjny uwzględnił zażalenie prokuratury i nakazał SW w Gdańsku prowadzenie postępowania. Cóż zrobili wtedy Brazewicz, Panasiuk i Milewski? Uznali się za niewłaściwym i przekazali sprawę… Sądowi Marynarki Wojennej w Gdyni. Niestety, to postanowienie także zostało uchylone przez SA w Gdańsku — przedstawiono dalszą część historii kompromitującej dla nowego rzecznika dyscyplinarnego.

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288944623108361[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288948095996154[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288951346274573[/tweet]


Umorzenie postępowania przez sąd wojewódzki w Gdańsku
— Co wtedy zrobił SW w Gdańsku? Umorzył postępowanie, gdyż uznał, że właściwym do jego prowadzenia jest… Trybunał Stanu. To postanowienie także zostało uchylone przez SA w Gdańsku. Cóż działo się dalej? W zasadzie nic poza tym, że sędzia Brazewicz poczuł się urażony sformułowaniem dziennikarki Wiesławy Kwiatkowskiej o tym, że: „Zastrzegający sobie anonimowość informator ujawnił, że przewodniczący składu sędziowskiego jeździł uzgadniać werdykt do Warszawy”. Brazewicz doprowadził do wszczęcia postępowania karnego przeciwko Kwiatkowskiej, w którym występował w roli oskarżyciela posiłkowego. Brazewicz przyznał, że owszem - przed wydaniem orzeczenia - jeździł do Sejmu, ale po to, aby… w tamtejszej bibliotece zapoznać się ze stenogramami sejmowym — napisano na profilu „Historia sądów polskich”.

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288954702074319[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288958720176396[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288962616668358[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288965187572034[/tweet]


„Proces toczący się przed sądem wojewódzkim ostatecznie skończył się kompromitacją”
— Problem jednak w tym, że stenogramy sejmowy są dostępne w każdej bibliotece, która otrzymuje egzemplarz obowiązkowy, w tym także w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Gdańskiego. Po co zatem Brazewicz perygrynował do Warszawy? Czyżby nie wiedział, że w Gdańsku też są biblioteki? Proces toczący się przed sądem wojewódzkim ostatecznie skończył się kompromitacją. Zupełnie inaczej skończył się natomiast proces karny toczący się przeciwko Kwiatkowskiej przed Sądem Rejonowym w Malborku — dodano.

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288968677159008[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288971969671290[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288975002513563[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288979645575657[/tweet]


Na koniec całej historii podkreślono, że jedyną osobą prawomocnie skazaną w sprawie Grudnia‘70 została… dziennikarka Wanda Kwiatkowska. Odpowiedzialności nie poniósł za to zbrodniarz komunistyczny Wojciech Jaruzelski.

— Jedyną osobą prawomocnie skazaną w związku z wydarzeniami grudniowymi stała się Wanda Kwiatkowska. Sprawę przeciwko Jaruzelskiemu udało się SW w Gdańsku wyłączyć do osobnego rozpoznania. Stan zdrowia gen. Jaruzelskiego był tak poważny, że proces przeciwko niemu nie mógł się toczyć. Ledwie jednak 5 lat przed wniesieniem aktu oskarżenia, stan zdrowia nie przeszkadzał w sprawowaniu funkcji Prezydenta PRL. Stan zdrowia nie był także przeszkodą, aby 15 lat później, hucznie świętować swoje urodziny. A co stało się z Kwiatkowską? Do końca życia zajmowała się tematyką Grudnia. Dzisiaj pod pomnikiem Podległych Stoczniowców można znaleźć także tablicę pamiątkową upamiętniającą jej starania. — zaznaczono.

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288984624189568[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288989187657930[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752288993109291215[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752289000017256493[/tweet]


— Dlaczego SW w Gdańsku tak bardzo zależało na tym, aby nie prowadzić procesu? Czy chodziło o ponad 1000 świadków do przesłuchania? A może chodziło tylko o wyjątkową nieznajomość przepisów ustrojowo-procesowych? A może o inną kwestię? — to pytania, które zadano na koniec całej relacji.

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752289003649282506[/tweet]

[tweet]https://twitter.com/HistoriaSadow/status/1752289006526910792[/tweet]

Jak widać, Adam Bodnar stawia faktycznie na bardzo doświadczonego sędziego. Każdy sam może sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to jednak doświadczenie tego rodzaju, które powinno być nagradzane awansami w wolnej Polsce.

Tekst ukazał się na portalu wpolityce.pl

[media]809185[/media]
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości