Po miesiącach ciszy Kabaret hrAbi znów spotyka się z publicznością. Nowy program – „Być facetem” – nie jest jednak zwykłą premierą. To symboliczny powrót po stracie Joanny Kołaczkowskiej, aktorki, współtwórczyni zespołu i jednej z najważniejszych postaci polskiego kabaretu. O lęku przed pierwszym wyjściem na scenę, odpowiedzialności, która spadła na jego barki, oraz o konieczności odnalezienia nowej energii opowiada Dariusz Kamys, lider formacji.
– „Bał to może za duże słowo” – przyznaje Kamys, pytany o emocje towarzyszące premierze w Pszczynie. – „Bardziej zastanawiałem się, jak długa będzie droga dochodzenia do naprawdę wysokiej formy. Bo my nigdy nie celowaliśmy w ‘przyzwoitość’. Chcemy poziomu bardzo dobrego.”
Intensywne próby i zmęczenie mieszały się z niepewnością. Dopiero reakcja widowni przyniosła ulgę. – „To jest ten najpiękniejszy moment w sztuce: kiedy okazuje się, że idea działa, że się nie pomyliliśmy.”
Działalność zespołu została zawieszona w kwietniu – w czasie, gdy u Joanna Kołaczkowska zdiagnozowano glejaka. Artyści zagrali jeszcze charytatywne „Potemowe piosenki”, by pomóc w leczeniu, ale powrót kabaretu jako stałego zespołu musiał poczekać. – „Poczucie straty i żałoba nie pozwalały nam wejść w kabaret od razu” – mówi Kamys.
Zmiana zapisu nazwy – z Hrabi na hrAbi – nie jest zabiegiem marketingowym. – „Aśka zawsze z nami zostanie. Czasem wręcz wyczuwam jej obecność i wsparcie” – podkreśla lider. – „Jej brak to dziury nie do zasypania. Była absolutnie wyjątkowa.”
Przez niemal cztery dekady Kołaczkowska i Kamys tworzyli artystyczny duet, który – jak sam mówi – przypominał „dwugłowego smoka”. – „W ostatnich latach to była wielka głowa Aśki i mój mniejszy łepek. Teraz ten mniejszy musi urosnąć.”
Zespół nie planuje przyjmowania nowego stałego członka. – „Nie ma nikogo, kto mógłby zastąpić Aśkę. Zwłaszcza kobiety – to byłoby nie do udźwignięcia i dla niej, i dla widzów.”
Dlatego hrAbi zaprasza gości – ludzi sprawdzonych i bliskich. Jednym z nich jest Wojciech Kamiński, z którym artyści współpracują od dekad. – „Mamy wspólną historię i to był naturalny wybór.”
Nowy program wyrasta z potrzeby redefinicji. – „Charyzma i talent Aśki sprawiały, że choć było nas trzech facetów i jedna kobieta, funkcjonowaliśmy w energii żeńskiej. Teraz próbuję wejść w energię męską – stąd ‘Być facetem’.”
To nie tylko zmiana sceniczna, ale i osobista. – „Zawsze wszystko robiłem z Aśką. Teraz jej nie ma. Jest trudniej, ale wyzwania mobilizują.”
Skala reakcji na śmierć artystki zaskoczyła nawet jej najbliższych. – „Ludzie odnaleźli w niej szczerość i prawdę, których często brakuje w życiu publicznym” – uważa Kamys. – „Nie krzywdziła, nie obrażała, była empatyczna.”
Jej solowy program „Hrabina Pączek” nazywa wprost „perłą kabaretu”. – „Potrafiła mówić o trudnych doświadczeniach tak, że widz się śmiał, a jednocześnie oswajał własne traumy.”
hrAbi wraca do sprawdzonych mechanizmów pracy. Program będzie się zmieniał i dojrzewał – jak zawsze. – „Pełną moc osiągamy po około pół roku. Już po kilku występach wprowadziliśmy poprawki.”
Jedno pozostaje niezmienne: podejście do widza. – „Ideologiczna otoczka, humor i szacunek dla publiczności zostają. Nie jesteśmy nowicjuszami. Wierzę w końcowy sukces.”
Dariusz Kamys – aktor kabaretowy, reżyser i autor tekstów. Współtwórca Zielonogórskiego Zagłębia Kabaretowego, założyciel kabaretu Potem i grupy Hrabi (obecnie hrAbi). Prywatnie szwagier Joanny Kołaczkowskiej. 10 stycznia odbyła się premiera nowego programu hrAbi – „Być facetem”.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze