Reklama

Na wodzie też toczy się walka o życie

Wiosna w Warszawie nie kończy się na pierwszych zielonych liściach i powrocie spacerowiczów do parków. Na taflach miejskich stawów i kanałów pojawiają się także… pływające wyspy. To specjalne tratwy dla ptaków wodnych – dyskretne, ale niezwykle potrzebne konstrukcje, które z roku na rok coraz mocniej wpisują się w krajobraz stolicy.

W tym sezonie Zarząd Zieleni m.st. Warszawy rozmieścił ich aż 51. Część już tętni życiem – pierwsze ptaki zajęły swoje miejsca, szykując się do lęgów albo po prostu korzystając z chwili spokoju z dala od miejskiego zgiełku.


Miejska oaza spokoju na wodzie

W świecie ptaków wodnych przestrzeń do życia w mieście jest dobrem deficytowym. Brzegi zbiorników często należą do ludzi – spacerowiczów, właścicieli psów czy rowerzystów. Dla ptaków oznacza to nieustanny stres i ryzyko.

Dlatego tratwy stają się czymś więcej niż tylko elementem infrastruktury. To bezpieczne przystanie, gdzie można odpocząć, przespać noc, a przede wszystkim – wychować młode. Szczególnie chętnie korzystają z nich łyski, które traktują platformy jak idealne miejsce na gniazdo. Dla innych gatunków to azyl, niedostępny dla drapieżników i wolny od codziennych zakłóceń.

Reklama

Latem znaczenie tratw jeszcze rośnie. To właśnie wtedy wiele ptaków przechodzi pierzenie – okres, w którym tracą zdolność lotu i stają się wyjątkowo bezbronne. Pływające platformy dają im wtedy coś bezcennego: bezpieczeństwo.


Sprytne konstrukcje i konkretne lokalizacje

Niektóre z tratw wyposażono w niewielkie daszki. Choć wyglądają niepozornie, pełnią kluczową funkcję – chronią przed deszczem, ostrym słońcem, a także przed atakami innych ptaków, takich jak wrony, które potrafią zagrozić zarówno jajom, jak i pisklętom.

Warszawskie tratwy rozsiane są po całym mieście – od bardziej dzikich kanałów po reprezentacyjne parki. Można je spotkać m.in. na Kanale Piaseczyńskim, w parkach Pole Mokotowskie, Ujazdowski czy w Ogrodzie Saskim. Są też obecne na Stawach Brustmana i w Dolince Służewskiej.

Reklama

To łącznie 15 lokalizacji, w których natura i miasto spotykają się na wspólnej przestrzeni. Co ciekawe, część konstrukcji powstała dzięki inicjatywie mieszkańców w ramach budżetu obywatelskiego. Starsze tratwy są stopniowo заменiane nowymi, a ich liczba systematycznie rośnie.


Cicha praca, realne efekty

Choć tratwy mogą wyglądać jak prosty pomysł, wymagają stałej opieki. Od wiosny do jesieni są regularnie kontrolowane, a w razie potrzeby naprawiane na miejscu. Po sezonie znikają z wody – trafiają do czyszczenia i serwisu, by w kolejnym roku wrócić w pełni gotowe.

Reklama

To przykład działań, które nie rzucają się w oczy, ale realnie zmieniają jakość życia dzikich zwierząt w mieście. Warszawa pokazuje, że rozwój nie musi oznaczać rezygnacji z natury. Wręcz przeciwnie – może iść z nią w parze.

A pływające tratwy? To małe wyspy spokoju, które przypominają, że nawet w środku dużej metropolii wciąż jest miejsce dla dzikiego życia.

Źródło: UM Warszawa, Zdj.: UM Warszawa
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości