Reklama

Może to był ten moment?

Siedział na przystanku, zmarznięty, zaniedbany, z raną na nodze. Przez lata odmawiał każdej pomocy. Tym razem, po blisko półtorej godziny rozmów, powiedział jedno zdanie, które wszystko zmieniło: „Chciałbym się umyć i przespać w czystym łóżku”.

Do zdarzenia doszło w czwartkowy wieczór, 28 stycznia. Strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy — Elżbieta Banaszek i Mariusz Dróżdż — otrzymali zgłoszenie dotyczące mężczyzny przebywającego od dłuższego czasu na przystanku autobusowym przy ul. Francuskiej w Warszawie.

Gdy po kilkunastu minutach dotarli na miejsce, pod wiatą siedział 60-letni mężczyzna w bardzo złym stanie. Był brudny, splątany, ubrany w podarte rzeczy. Na nodze miał rozległą, niepokojącą ranę. Funkcjonariusze znali go z wcześniejszych interwencji — wielokrotnie odmawiał pomocy proponowanej przez strażników miejskich, policjantów i streetworkerów. O jego los pytali nawet mieszkańcy Gocławia, gdzie był wcześniej widywany.

Reklama

Tym razem również nie było łatwo. Mężczyzna odmówił przewiezienia do szpitala. Wezwane pogotowie ratunkowe nie stwierdziło bezpośredniego zagrożenia życia, które pozwalałoby na interwencję bez zgody pacjenta. Badanie wykazało jednak, że był już mocno wychłodzony — temperatura jego ciała spadła poniżej 36 stopni Celsjusza.

Ten człowiek był trzeźwy. Widać było, że od lat tkwi w kryzysie bezdomności. Odmawiał mechanicznie, bezrefleksyjnie. Czuliśmy się odpowiedzialni za jego życie — mówi st. insp. Elżbieta Banaszek.

Reklama

Strażnicy nie odjechali. Przez blisko półtorej godziny, cierpliwie i spokojnie, próbowali go przekonać do skorzystania z pomocy ogrzewalni. W końcu zastosowali nietypowe rozwiązanie — zaproponowali, by choć na chwilę wszedł do radiowozu i się ogrzał.

To wystarczyło.

Po około 10 minutach spędzonych w ciepłej kabinie mężczyzna powiedział, że chciałby się umyć i przespać w czystym łóżku. Od tego momentu wszystko potoczyło się szybko. Strażnicy skontaktowali się z koordynatorem noclegowni przy ul. Myśliborskiej w Warszawie. Na miejscu czekały już na niego prysznic, czyste ubrania i gorąca herbata.

Reklama

Gdy był już umyty, przebrany i ogrzany, zgodził się na ponowne wezwanie pogotowia — tym razem do głęboko odmrożonej nogi oraz bolesnych odparzeń na plecach. Pracownicy noclegowni zapewnili, że obejmą nowego pensjonariusza kompleksową pomocą.

Za dwa tygodnie mężczyzna będzie obchodził urodziny. Być może to właśnie ten wieczór okaże się momentem przełomowym — początkiem wychodzenia z kryzysu bezdomności.

Straż Miejska dziękuje osobie, która przekazała zgłoszenie, i apeluje do mieszkańców, by nie pozostawali obojętni wobec osób przebywających długo na mrozie. Jedno zgłoszenie może uratować czyjeś życie.

Źródło: SM Warszawa Aktualizacja: 02/02/2026 17:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości