W niedzielne przedpołudnie, gdy w wielu miejscach świata toczy się codzienność naznaczona napięciem i niepokojem, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku wybrzmiała modlitwa o coś fundamentalnego – o zatrzymanie wojen. W Święto Miłosierdzia wierni zgromadzili się tam, gdzie niemal sto lat temu rozpoczęła się historia jednego z najbardziej rozpoznawalnych wizerunków chrześcijaństwa.
To właśnie tutaj, w Płocku, 22 lutego 1931 roku św. Faustyna Kowalska doświadczyła objawienia, które na trwałe wpisało się w duchowość milionów ludzi. Wizja Jezusa w białej szacie, z promieniami wychodzącymi z serca i słowami „Jezu, ufam Tobie”, dała początek kultowi Bożego Miłosierdzia.
Kilka dekad później, w 2000 roku, Jan Paweł II ogłosił pierwszą niedzielę po Wielkanocy Świętem Miłosierdzia, nadając temu doświadczeniu wymiar uniwersalny. Dziś obraz Jezusa Miłosiernego obecny jest w świątyniach na wszystkich kontynentach – od małych parafii po wielkie sanktuaria.
Podczas głównej liturgii biskup pomocniczy lubelski Adam Bab mówił o czymś więcej niż tylko o religijnej tradycji. Wskazywał na paradoks: miłosierdzie nie jest jedynie darem, który się otrzymuje, ale zadaniem, które trzeba podjąć.
– Człowiek obdarowany miłosierdziem nie może zatrzymać go dla siebie – podkreślał. – Musi nauczyć się przekazywać je dalej.
W jego słowach pobrzmiewała myśl, że współczesny świat – pełen konfliktów, napięć i podziałów – potrzebuje nie tyle deklaracji, ile konkretnych gestów dobra. Nawet tych najmniejszych. Bo to właśnie one, jak zaznaczył hierarcha, mają siłę przemieniania ludzkich ran w coś, co nie niszczy, lecz buduje.
Tegoroczne obchody miały szczególny wymiar. Wspólna modlitwa obejmowała nie tylko osobiste intencje wiernych, ale też sprawy globalne – wojny, które wciąż trwają i dotykają milionów ludzi. Wspominano Ukrainę, Bliski Wschód, proszono o dialog, pojednanie i ulgę dla cierpiących.
W liturgii uczestniczył również biskup płocki Szymon Stułkowski, a także przedstawiciele kościelnych instytucji, w tym ks. Dariusz Kowalczyk. Wierni przynieśli ze sobą obrazy Jezusa Miłosiernego, które zostały poświęcone – znak, że to, co wydarzyło się przed laty w jednej klasztornej celi, wciąż znajduje swoje miejsce w codziennym życiu ludzi.
Płockie sanktuarium, odwiedzane co roku przez tysiące pielgrzymów z różnych stron świata, pozostaje nie tylko miejscem pamięci, ale i żywej refleksji nad tym, czym w praktyce jest miłosierdzie. W świecie, który często mówi językiem siły, przypomina o innej logice – tej, w której zło nie jest ostatnim słowem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze