Nowoczesne apartamentowce przy ul. Kasprzaka miały być symbolem dynamicznie zmieniającej się Woli — dzielnicy, która w ostatnich latach stała się jednym z najbardziej pożądanych adresów w stolicy. Osiedle Bliska Wola, przez mieszkańców nazywane „Hongkongiem” ze względu na zwartą i wysoką zabudowę, oferowało wszystko to, co kojarzy się z miejskim komfortem: dobrą lokalizację, infrastrukturę i poczucie bezpieczeństwa.
Dziś jednak część lokatorów mówi o zupełnie innym doświadczeniu. Od miesięcy w jednym z budynków przy ul. Kasprzaka 31a narasta problem uciążliwych hałasów, które — jak relacjonują mieszkańcy w rozmowach z mediami — mają związek z działalnością agencji towarzyskich w kilku lokalach.
Według relacji mieszkańców, wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, gdy w jednym z mieszkań pojawili się nowi najemcy. Od tego czasu w budynku regularnie słychać odgłosy, które lokatorzy opisują jako jednoznaczne — jęki, głośne rozmowy, trzaskanie drzwiami, a także częste wizyty nieznanych osób o różnych porach dnia i nocy.
Problem nie dotyczy jedynie pojedynczych incydentów. Mieszkańcy podkreślają, że hałasy mają charakter powtarzalny i utrzymują się praktycznie codziennie, zarówno w ciągu dnia, jak i po zmroku. Wskazują również na ogłoszenia publikowane w serwisach erotycznych, w których jako miejsce spotkań podawany jest adres przy ul. Kasprzaka.
W ich ocenie nie jest to spontaniczna działalność jednej osoby, lecz zorganizowany proceder, wykorzystujący specyfikę budynku.
Bliska Wola to w dużej mierze inwestycja nastawiona na najem krótkoterminowy. Znaczna część mieszkań należy do właścicieli traktujących je jako lokatę kapitału. Rotacja najemców jest duża, a sąsiedzkie relacje — ograniczone do minimum.
Taka struktura sprzyja anonimowości i utrudnia wspólne reagowanie na problemy. Lokatorzy przyznają, że w budynku trudno o trwałą wspólnotę — wiele osób mieszka tu krótko lub traktuje lokale wyłącznie jako miejsce tymczasowego pobytu. Część mieszkańców zdecydowała się nawet na wyprowadzkę, wskazując na narastające poczucie dyskomfortu.

Sprawa była wielokrotnie zgłaszana administracji budynku. Z informacji przekazywanych mediom wynika, że skargi trafiły do właściciela lokalu, a mieszkańcom zalecono wzywanie policji w przypadku zakłócania ciszy nocnej.
Służby interweniowały już kilkanaście razy. Toczy się postępowanie wyjaśniające. Zawiadomienia wpłynęły również do biura nieruchomości pośredniczącego w wynajmie jednego z lokali — w tym przypadku najemca ma opuścić mieszkanie w najbliższych tygodniach.
Mieszkańcy podkreślają jednak, że problem nie dotyczy wyłącznie jednego lokalu. Ich zdaniem działalność o podobnym charakterze może być prowadzona także w innych mieszkaniach w budynku.
Sytuacja na Bliskiej Woli wpisuje się w szerszą dyskusję o funkcjonowaniu dużych, inwestycyjnych osiedli w centrach miast. Gdy znaczną część lokali stanowią mieszkania pod wynajem krótkoterminowy, granica między przestrzenią mieszkalną a "usługową" zaczyna się zacierać.
Deweloperzy podkreślają, że nie mają wpływu na sposób użytkowania sprzedanych lokali, o ile mieści się on w granicach prawa. Policja prowadzi postępowania w oparciu o zgłoszenia dotyczące zakłócania porządku. W praktyce jednak mieszkańcy czują, że system reaguje wolniej niż narastająca frustracja.
Bliska Wola miała być symbolem nowoczesnej Warszawy — miasta otwartego, dynamicznego i wygodnego do życia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze