Samotność coraz częściej bywa nazywana jedną z cichych epidemii współczesnych miast. Właśnie dlatego w Warszawie pojawił się pomysł, który jeszcze kilka lat temu brzmiałby jak żart: miejska aplikacja randkowa.
Jednak dla jednego z warszawskich radnych to nie żart, lecz potencjalne narzędzie walki z rosnącym problemem społecznym.
Inicjatorem pomysłu jest Jan Mencwel – radny Warszawy związany z Lewicą i ruchem Miasto Jest Nasze. W swojej interpelacji zaproponował stworzenie miejskiego portalu lub aplikacji, która pomogłaby mieszkańcom nawiązywać relacje.
Jak przekonuje, samotność w stolicy przestaje być marginalnym problemem.
– Coraz więcej badań pokazuje, że mieszkańcy i mieszkanki Warszawy czują się samotni. Szczególnie dotyczy to dwóch grup – seniorów oraz młodych ludzi – zauważa radny.
Paradoks wielkich miast polega na tym, że wśród milionów ludzi łatwo poczuć się zupełnie samemu. Gęsta sieć ulic i bloków nie zawsze przekłada się na równie gęstą sieć relacji.
Dla wielu osób internet stał się dziś naturalnym miejscem poznawania partnerów.
Pan Kamil swoją żonę poznał właśnie w aplikacji randkowej. Wszystko zaczęło się w 2020 roku – w czasie, gdy pandemia jeszcze bardziej przeniosła relacje do świata cyfrowego.
– Moja żona po prostu wyświetliła mi się w telefonie – wspomina z uśmiechem.
Pierwsze spotkanie tylko potwierdziło przeczucie.
– Kiedy zobaczyłem ją na żywo, poczułem, że to jest właśnie to – dodaje.
Dziś para jest trzy lata po ślubie. Ich historia pokazuje, że aplikacje potrafią połączyć ludzi na dobre.
Nie wszyscy jednak patrzą na aplikacje randkowe równie entuzjastycznie.
Krytycy wskazują, że wiele z nich sprowadza relacje do prostego mechanizmu przesuwania palcem po ekranie.
– Patrzysz na te osoby trochę jak na przedmiot. To już nie człowiek, tylko coś w rodzaju produktu – mówi jedna z warszawianek.
Profil użytkownika to zazwyczaj kilka zdjęć i krótki opis. W praktyce decyzja o zainteresowaniu często zapada w ułamku sekundy – głównie na podstawie wyglądu.
Do tego dochodzi jeszcze inny problem. Większość aplikacji randkowych to projekty komercyjne, których celem jest przede wszystkim zatrzymanie użytkownika jak najdłużej w aplikacji.
Zdaniem Mencwela miejski portal mógłby działać według zupełnie innych zasad.
– Taka aplikacja mogłaby być niekomercyjna i pozbawiona wad typowych dla platform należących do wielkich korporacji – argumentuje radny.
Pomysł nie ogranicza się jednak wyłącznie do poszukiwania partnera.
Według założeń aplikacja mogłaby pomagać również w poznawaniu sąsiadów, budowaniu przyjaźni czy organizowaniu lokalnych inicjatyw.
Dla części mieszkańców – zwłaszcza starszych – takie rozwiązanie mogłoby okazać się szczególnie pomocne.
– Na pewno pomogłoby to osobom starszym. Wystarczy pójść do sklepu i zobaczyć, ilu starszych ludzi jest samotnych – mówi jedna z mieszkanek stolicy.
Inni podchodzą jednak do pomysłu z większym dystansem.
– Dziś każdy żyje własnym życiem. Mało kto interesuje się sąsiadem czy znajomymi z okolicy – zauważa jedna z warszawianek.
Specjaliści przypominają, że nawet najbardziej zaawansowana technologia nie zastąpi bezpośredniego kontaktu.
– Rozmawiajmy ze sobą i spotykajmy się. Aplikacje mogą pomagać w nawiązywaniu kontaktu, ale nic nie zastąpi rozmowy twarzą w twarz – podkreśla psycholożka Kinga Rochala.
Na razie jednak miejska aplikacja randkowa pozostaje jedynie koncepcją.
Sekretarz miasta Jan Fijałkowski w odpowiedzi na pismo radnego stwierdził, że dokument nie spełnia formalnych wymogów interpelacji.
Jak podkreślił, interpelacja powinna dotyczyć spraw o „istotnym znaczeniu dla gminy”.
Czy walka z samotnością w wielkim mieście jest jedną z nich?
To pytanie pozostaje otwarte.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze