To było zasłużone zwycięstwo, które zapewniło powrót stołecznym piłkarzom na podium Ekstraklasy. W niedzielne popołudnie piłkarze Legii Warszawa pokonali w Poznaniu Lecha 2:1.
Legioniści przejęli inicjatywę od samego początku i już w 6. minucie piłka wpadła do siatki drużyny z Poznania. Jednak po interwencji sędziów VAR Paweł Wszołek musiał ostudzić emocje, bo okazało się, że kilka sekund wcześniej faulował rywala jego klubowy kolega - Maciej Rosołek. W 12. minucie w polu karnym gospodarzy cios w twarz otrzymał Marc Gual i początkowo tej sytuacji nie wychwycił Szymon Marciniak. Jednak po analizie wideo Legia otrzymała rzut karny, którego jednak nie wykorzystał Josue. Przewaga warszawiaków wreszcie zaowocowała bramką w 15. minucie, gdy po dośrodkowaniu Wszołka głową uderzał Yuri Ribeiro, a obrońca Lecha - Miha Blazić w absurdalny sposób skierował ją do siatki. Dziewięć minut później strzelec bramki samobójczej wyskoczył najwyżej w polu karnym legionistów, lecz piłka po jego uderzeniu głową odbiła się od poprzeczki. W 36. minucie znów było gorąco pod bramką gości, ale skończyło się tylko na strachu, gdy blisko zdobycia gola był Bartosz Salamon. W 45. minucie obrońca "Kolejorza" trafił do siatki, jednak... własnej drużyny, gdy piłka dośrodkowana przez Wszołka odbiła się od kolana Salamona i wpadła obok Bartosza Mrozka. I tak po dwóch samobójczych strzałach Legia prowadziła w Poznaniu po pierwszej połowie 2:0.