Nie tak wyobrażali sobie niedzielną wyjazdową zdobycz zawodnicy Legii. Warszawska drużyna nie zachwyciła swoją grą i przywiozła z Małopolski tylko jeden punkt po remisie 2:2 z Puszczą Niepołomice.
Spotkanie 4. kolejki Ekstraklasy rozegrane zostało na stadionie Cracovii, gdzie od czasu awansu na najwyższy szczebel rozgrywkowy swoje mecze jako gospodarze rozgrywają niepołomiczanie. I ku zaskoczeniu przyjezdnych to właśnie Puszcza stworzyła jako pierwsza poważne zagrożenie, gdy w 12. minucie, po rozegraniu w polu karnym piłki wrzuconej z autu, spadła ona pod nogi Michalisa Kossídisa, ale ten z pięciu metrów nie trafił do siatki legionistów. Za to dwie minuty później z bramki cieszyli się goście z Warszawy, gdy szybko wyprowadzona kontra zakończyła się strzałem Ryoyu Morishity z osiemnastu metrów i bramkarza Puszczy był bez szans. Jednak Legia nie cieszyła się zaledwie moment z prowadzenia, bo strzał zawodnika z Niepołomic zatrzymał ręką w polu karnym Ruben Vinagre i sędzia zarządził jedenastkę. Do piłki podszedł Artur Craciun i choć blisko obrony jego uderzenia był Kacper Tobiasz, to w 17. minucie było już 1:1.