Mecz Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok, zapowiadany jako hit 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy, zakończył się bezbramkowym remisem. Choć piłkarze z Podlasia dwukrotnie trafiali do siatki, oba gole zostały anulowane. Kibice przy Łazienkowskiej nie doczekali się więc poprawnie zdobytej bramki, ale emocji i spięć na boisku nie brakowało, zwłaszcza w końcówce pierwszej połowy.
Spotkanie miało być jednym z dwóch szlagierów kolejki, obok starcia Rakowa Częstochowa z Lechem Poznań. Legia przystępowała do meczu z siódmego miejsca w tabeli, Jagiellonia – z czwartego. Obie drużyny miały po cztery punkty zdobyte po przerwie reprezentacyjnej, co zapowiadało widowisko na dobrym poziomie.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem kibice Legii zaprezentowali efektowną oprawę z racami, co opóźniło początek meczu o dwie minuty. Na boisku początek był spokojny – Legia dłużej utrzymywała się przy piłce, ale brakowało konkretów. Jagiellonia również nie potrafiła stworzyć poważniejszego zagrożenia.
Pierwszy celny strzał padł dopiero w 23. minucie, kiedy Arkadiusz Reca huknął sprzed pola karnego, a Sławomir Abramowicz zdołał odbić piłkę. Dwie minuty później Legia miała kolejną okazję, lecz obrońcy Jagiellonii w porę wybili futbolówkę z własnego pola karnego.
W 42. minucie Abramowicz popisał się podwójną interwencją – obronił strzał Damiana Szymańskiego i dobitkę Recy. Chwilę później do siatki trafił Bernardo Vital, lecz gol nie został uznany z powodu spalonego. Protesty piłkarzy Jagiellonii zakończyły się przepychanką i dwoma żółtymi kartkami. Do przerwy utrzymywał się wynik 0:0.
Po przerwie to Legia przejęła inicjatywę. Najpierw próbował głową Wahan Biczachczjan, potem dogodną sytuację zmarnował Mileta Rajović. Najbliżej szczęścia był Juergen Elitim – w 63. minucie po indywidualnej akcji trafił w słupek, a jego dobitkę zatrzymał świetnie dysponowany Abramowicz.
W końcówce Legia coraz mocniej naciskała, ale piłka uparcie nie chciała wpaść do siatki. Co więcej, w 86. minucie to Jagiellonia mogła sprawić sensację – Afimico Pululu zdobył gola, jednak i tym razem arbiter dopatrzył się spalonego.
Ostatecznie spotkanie, które zapowiadało się na jedno z najciekawszych w kolejce, zakończyło się bezbramkowym remisem. Legia oddała aż 20 strzałów, ale nie znalazła sposobu na Abramowicza i defensywę Jagiellonii. Goście z kolei dwukrotnie cieszyli się z bramek, które jednak nie zostały uznane.
Źródło: sport.interia.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze