Reklama

Ktoś chce rozliczyć ziemię pod ich blokami

Na warszawskim Kole znów wraca temat, który dla wielu mieszkańców od miesięcy jest źródłem niepokoju. Chodzi o prawny status gruntów, na których stoją ich bloki. Sprawa – skomplikowana, wielowątkowa i sięgająca korzeniami jeszcze przedwojennej historii Warszawy – trafiła teraz na biurko Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik Marcin Wiącek spotkał się w tej sprawie z władzami dzielnicy Wola – burmistrzem Krzysztofem Strzałkowskim oraz jego zastępcą Adamem Haciem. Rozmowa dotyczyła sytuacji prawnej terenów osiedla Koło przy ulicach Górczewskiej i Księcia Janusza, a także roszczeń do części tych gruntów zgłoszonych przez reaktywowaną w latach 90. przedwojenną spółkę.

Osiedle z lat 70., a pod nim spór sięgający XIX wieku

Na pierwszy rzut oka to zwyczajne osiedle z wielkiej płyty. Bloki powstały tu w latach 70. XX wieku. W kilkunastu budynkach mieszka dziś około półtora tysiąca osób. W okolicy są szkoła, przedszkole i drogi publiczne – typowa infrastruktura dużego warszawskiego osiedla.

Reklama

Problem polega jednak na tym, że pod tymi budynkami znajdują się grunty o wyjątkowo skomplikowanej historii.

Jeszcze przed II wojną światową należały one do spółki C. Ulrich – przedsiębiorstwa ogrodniczego założonego w 1805 roku. Po wojnie, w ramach reformy rolnej, teren został znacjonalizowany. W 1951 roku obszar ten – wówczas należący do Ulrychowa – został włączony do Warszawy.

Przez dekady sprawa wydawała się zamknięta. Sytuacja zmieniła się jednak w 1994 roku. Wtedy to – na podstawie dawnych akcji spółki, przez część prawników uznawanych za mające raczej wartość kolekcjonerską – pojawiły się roszczenia do części gruntów. Tym samym zakwestionowano status terenów, na których od lat funkcjonuje osiedle.

Reklama

Spór trwa do dziś i obejmuje zarówno postępowania administracyjne, jak i procesy przed sądami powszechnymi oraz Sądem Najwyższym. Zapadło już wiele decyzji i wyroków, które nie zawsze były korzystne dla miasta.

Wyrok sądu skomplikował sytuację mieszkańców

Kluczowym momentem był wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 2025 roku. Sąd oddalił wówczas wniosek o zasiedzenie gruntów przez Skarb Państwa reprezentowany przez prezydenta Warszawy. Decyzja ta znacząco skomplikowała sytuację prawną i otworzyła drogę do ewentualnych roszczeń o odszkodowania za wieloletnie korzystanie z tych terenów.

Reklama

Władze dzielnicy Wola podkreślają, że nie zgadzają się z takim stanem rzeczy. Burmistrz Krzysztof Strzałkowski zwraca uwagę, że wątpliwości budzi zarówno sama reaktywacja spółki C. Ulrich, jak i decyzja zwrotowa wydana w 2012 roku przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi.

Dla mieszkańców sprawa ma bardzo konkretny wymiar. Wielu z nich obawia się o swoją przyszłość mieszkaniową i nie wie, jak zakończy się wieloletni spór o grunty pod ich domami.

Dlatego zwrócili się o pomoc do Ministerstwa Sprawiedliwości. Minister Waldemar Żurek zapowiedział już, że sprawa zostanie przeanalizowana pod kątem prawnym.

Reklama

– Nie jestem zwolennikiem obiecywania gruszek na wierzbie. Mam świadomość, że sprawy własnościowe z poprzedniej epoki są niezwykle skomplikowane – zaznaczył minister. – Na pewno jednak przyjrzymy się temu dokładnie i sprawdzimy, czy jest to wyłącznie kwestia uporządkowania stanów prawnych, czy też kryje się za tym coś bardziej niepokojącego.

RPO analizuje dokumenty, a spór wciąż trwa

Podczas spotkania z Rzecznikiem Praw Obywatelskich przedstawiciele władz dzielnicy zaprezentowali aktualny stan sprawy oraz obawy mieszkańców. RPO zapowiedział analizę dostępnej dokumentacji – zarówno akt sądowych, jak i decyzji administracyjnych – oraz podjęcie działań w ramach przysługujących mu kompetencji.

Reklama

Spór dodatkowo komplikuje fakt, że reaktywowana spółka C. Ulrich sprzedała część terenów firmie Lokaty Budowlane. We wrześniu 2025 roku spółka ta złożyła wniosek o wpis do ksiąg wieczystych.

Przedstawiciele firmy przekonują jednak, że nie ich celem było przejęcie terenów pod istniejącymi budynkami.

„Nigdy nie chcieliśmy przejmować gruntów pod blokami. Proponowaliśmy oddanie terenu w dzierżawę spółdzielni za symboliczną opłatę, pod warunkiem wspólnego wypracowania ugody ze Skarbem Państwa, która doprowadziłaby do zamiany lub wykupu gruntu” – przekazała spółka w odpowiedzi na pytania.

Reklama

Jak twierdzą przedstawiciele firmy, spółdzielnia mieszkaniowa Koło miała także możliwość zakupu terenu na podobnych warunkach jak Lokaty Budowlane, ale z niej nie skorzystała – mimo przysługującego pierwszeństwa.

Zdaniem spółki porozumienie mogło przynieść mieszkańcom konkretną korzyść: możliwość założenia ksiąg wieczystych dla zajmowanych przez nich mieszkań. Firma utrzymuje jednak, że rozmowy zostały nagle przerwane, a dialog między stronami się załamał.

„Zawsze chcieliśmy rozwiązać ten spór polubownie i nadal jesteśmy na to gotowi” – podkreśla spółka, dodając, że obecnie analizuje dalsze możliwe działania.

Reklama

Na razie sytuacja pozostaje patowa. W sprawie zapadły już wyroki niekorzystne dla miasta, a prokuratura odmówiła złożenia skargi kasacyjnej, wskazując, że brak jest realnych podstaw do skutecznego podważenia wcześniejszych orzeczeń.

Dla mieszkańców Koła oznacza to jedno – spór o ziemię pod ich domami wciąż jest daleki od zakończenia.

Źródło: PAP, Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości