Reklama

Koszmar w rodzinie zastępczej. Dzieci jadły karmę dla psów

Wyrok zapadł po wielu miesiącach procesu, który od początku budził ogromne emocje. W Sądzie Rejonowym w Kaliszu zakończyła się sprawa małżeństwa pełniącego funkcję rodziny zastępczej. Sąd uznał ich za winnych znęcania się nad trojgiem dzieci i skazał na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne.

Życie za drzwiami przyczepy

Sprawa, która przez długi czas toczyła się bez rozgłosu, odsłoniła obraz życia daleki od tego, co zwykliśmy kojarzyć z opieką zastępczą. Z ustaleń śledczych wynika, że w latach 2020–2022 dzieci były izolowane od świata i zmuszane do życia w skrajnie trudnych warunkach.

Nie mieszkały w domu razem z opiekunami i ich biologicznymi dziećmi. Ich codziennością była zniszczona przyczepa kempingowa ustawiona na posesji — bez prądu, ogrzewania i dostępu do podstawowych warunków sanitarnych.

To jednak był tylko fragment rzeczywistości. Jak wskazywała prokuratura, dzieci zmuszano do ciężkiej pracy fizycznej, zaniedbywano ich potrzeby zdrowotne i edukacyjne, a regularne posiłki bywały luksusem. Zdarzało się, że dostawały do jedzenia karmę przeznaczoną dla psów. Dochodziło także do przemocy — zarówno fizycznej, jak i słownej.

Reklama

Szczególnie poruszający był wątek dotyczący bezpieczeństwa. Na posesji przebywały agresywne psy, które skutecznie uniemożliwiały dzieciom opuszczenie przyczepy. Jedno z nich zostało przez zwierzę pogryzione.


Ucieczka, która wszystko zmieniła

Punktem zwrotnym okazała się dramatyczna decyzja dwóch chłopców — braci w wieku 11 i 14 lat. Wykorzystując moment nieobecności opiekuna, uciekli z miejsca, które miało być dla nich domem. Ich celem był Kalisz.

Przeszli pieszo niemal 50 kilometrów. Bez jedzenia, bez odpowiedniego przygotowania, nocując w przydrożnym rowie. Gdy dotarli na miejsce, byli skrajnie wyczerpani i odwodnieni. Ich stopy były poranione do tego stopnia, że wymagały pomocy medycznej.

Reklama

Szukali konkretnej osoby — pracownicy Centrum Interwencji Kryzysowej, której wcześniej zdołali zaufać. To właśnie jej opowiedzieli o tym, co przeżywali.

Ich relacja stała się początkiem końca milczenia.


Sąd: dzieci mówiły spójnie i wiarygodnie

Podczas procesu linia obrony koncentrowała się na podważaniu wiarygodności zeznań dzieci. Wskazywano m.in. na ich problemy rozwojowe i możliwość zaburzonego postrzegania rzeczywistości.

Sąd nie podzielił tych argumentów.

W uzasadnieniu podkreślono, że w sprawach przemocy domowej często to właśnie relacje ofiar są kluczowym — a niekiedy jedynym — dowodem. W tym przypadku zeznania były spójne, logiczne i wzajemnie się uzupełniały. Ich wiarygodność potwierdzili również biegli psychologowie.

Reklama

Sąd zwrócił też uwagę na poważne zaniedbania systemowe. Po przeprowadzce rodziny poza Kalisz praktycznie ustała kontrola instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad pieczą zastępczą. Wizyty — jeśli się odbywały — były zapowiadane, a dzieci przygotowywano do kontaktu z urzędnikami.

Dodatkowo dzieci objęto edukacją domową, co w praktyce pozbawiło je jednego z ważnych mechanizmów kontroli społecznej.

W ocenie sądu małżonkowie stworzyli zamknięty świat własnych reguł — sprzecznych nie tylko z prawem, ale i podstawowymi normami społecznymi.

Reklama

Wyrok obejmuje nie tylko karę więzienia. Sąd orzekł również dożywotni zakaz pracy z dziećmi, 10-letni zakaz kontaktu z pokrzywdzonymi oraz obowiązek wypłaty nawiązek finansowych.

Sprawa trojga rodzeństwa — Krzysztofa, Mateusza i Nikoli — to kolejny bolesny sygnał, że system opieki zastępczej, choć niezbędny, wciąż wymaga uważnej kontroli. W tym przypadku zawiodło nie tylko zaufanie, ale i mechanizmy, które miały chronić najsłabszych.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości