A właściwie one już nie zapraszają… ale nakazują wielki powrót z domu po pandemii
Warszawa jest nie tylko stolicą Polski, ale także wielkich korporacji. To tu w naszym kraju jest ich najwięcej. Mieszkańcy innych miast ściągają nad Wisłę, by pracować w centralach banków, międzynarodowych firm z branży spożywczej, kosmetycznej czy też gigantów IT. W trakcie pandemii ze szklanych wieżowców zostali odesłani do domu. Do dziś wspominamy zdalną pracę z dziećmi uczącymi się zdalnie za ścianą czy niemożność wyjścia do parku. Wielu pracownikom i pracodawcom taka forma zatrudnienia jednak się spodobała. Ci, którzy do tej pory dojeżdżali z przedmieść albo z drugiego końca miasta zaczęli oszczędzać cenny czas i energię, wykorzystując je w lepszy sposób. Inni docenili, że nie muszą co rano wciskać się w niewygodne garnitury czy kostiumy. Jeszcze inni chwalą sobie wspólne chwile spędzane częściej z najbliższymi. No i last but not least, ciszę i spokój tak kontrastujący z hałasem typowego open space. Wydawałoby się, że trend pracy zdalnej na stałe wpisze się w specyfikę korporacyjnej roboty.