Tydzień temu protestowali, dziś mówią o ogromnej uldze — choć nie wszyscy wierzą, że na długo. Decyzja o połączeniu siedleckiego Zakładu Linii Kolejowych z oddziałem w Białymstoku została wstrzymana. To efekt konsultacji społecznych oraz sprzeciwu związkowców i samorządowców.
Przed tygodniem w Siedlcach odbyła się pikieta z transparentami i apelem o zachowanie miejsc pracy. Kolejarze z Mazowsza protestowali przeciwko planom połączenia lokalnego zakładu z jednostką w Białymstoku. Obawiali się, że reorganizacja oznaczać będzie dla wielu z nich codzienne, wielokilometrowe dojazdy, a nawet utratę zatrudnienia.
– To są w większości młode kobiety, często z dziećmi, które liczyły na stabilne zatrudnienie. W końcu to firma zatrudniająca prawie 36 tysięcy osób – mówił Sylwester Czyżyk, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej „Solidarność” w siedleckim ZLK.
Protesty i apele przyniosły skutek. PKP Polskie Linie Kolejowe zdecydowały się wstrzymać planowaną reorganizację zakładów, w tym połączenie jednostek w Siedlcach i Białymstoku.
– Dla wielu ludzi spadł ogromny ciężar z serca. Teraz trzeba zrobić wszystko, by wrócić do normalności – dodał Czyżyk.
Reorganizacja PLK zakładała integrację kilkunastu zakładów w całym kraju i utworzenie 17 większych jednostek, głównie w miastach wojewódzkich. Zarząd spółki tłumaczył, że chodzi o poprawę efektywności zarządzania. Po serii konsultacji społecznych PLK zdecydowały jednak, że projekt w obecnej formie nie zostanie wdrożony.
„Biorąc pod uwagę dodatkowe analizy przeprowadzone w wyniku wniosków z konsultacji społecznych, Zarząd PLK S.A. podjął decyzję o wstrzymaniu integracji Zakładów Linii Kolejowych w trybie przedstawionym do konsultacji” – czytamy w oświadczeniu spółki.
Decyzja cieszy nie tylko kolejarzy, ale i władze samorządowe, które od początku apelowały o pozostawienie siedleckiego zakładu.
– Jesteśmy po to, by chronić miejsca pracy w Siedlcach. Mówimy „nie” polityce zwijania kolei w naszym mieście – podkreślał w rozmowie z TVP3 Warszawa Tomasz Hapunowicz, prezydent Siedlec (PiS).
Mimo wstrzymania planów integracji, pracownicy ZLK Siedlce zachowują umiarkowany optymizm.
– Patrząc na przeszłość, pewne obawy pozostają, ale liczymy, że tym razem wygra zdrowy rozsądek – mówi Daniel Koziestański, pracownik siedleckiego zakładu.
– Mam już swoje lata, więc podchodzę do tego z rezerwą. Nadal będziemy czujni, bo ten pomysł może kiedyś powrócić – zaznacza Sylwester Czyżyk.
Decyzja PLK dotyczy nie tylko Siedlec. Wstrzymano również plany reorganizacji zakładów m.in. w Częstochowie, Nowym Sączu i Skarżysku-Kamiennej.
Źródło: warszawa.tvp.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze