Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un w demonstracyjny sposób zdymisjonował wicepremiera Jang Sung Ho, zarzucając mu skrajną niekompetencję i działania szkodzące gospodarce państwa. Decyzja zapadła nagle i została ogłoszona publicznie podczas oficjalnej uroczystości, co w realiach północnokoreańskiego reżimu stanowi wyjątkowo dotkliwą formę upokorzenia.
Do dymisji doszło w poniedziałek, podczas otwarcia pierwszego etapu modernizacji zakładów maszynowych Ryongsong w prowincji Hamgyong Południowy. Kim nie zapowiadał wcześniej żadnych zmian personalnych. Oświadczenie o odwołaniu wicepremiera padło na oczach lokalnych kadr partyjnych i urzędników państwowych.
— Z dniem dzisiejszym ogłaszam, że towarzysz zostaje odwołany ze stanowiska wicepremiera — powiedział Kim. — To był przypadkowy i rażący błąd w doborze kadr. Jak zaprzęganie kozła do wozu. Przecież woły ciągną wozy, a nie kozy — kpił przywódca.
W swoim wystąpieniu Kim oskarżył zdymisjonowanego urzędnika o defetyzm, irracjonalne decyzje oraz brak jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności. Podkreślił, że Jang Sung Ho był już wcześniej krytykowany, mimo to — jak stwierdził — ignorował wytyczne władz i „próbował drwić z centrali partii”.
Zdaniem obserwatorów z Korei Południowej, tak ostentacyjne usunięcie wysokiego rangą urzędnika ma być sygnałem ostrzegawczym dla całego aparatu władzy przed zbliżającym się IX Zjazdem Partii Pracy. Będzie to pierwsze takie zgromadzenie od pięciu lat, podczas którego reżim planuje ogłosić nowe kierunki rozwoju gospodarczego i politycznego kraju.
Choć według szacunków Seulu północnokoreańska gospodarka odnotowała w 2024 roku wzrost na poziomie około 3,7 procent, państwo nadal zmaga się z głęboką izolacją międzynarodową, sankcjami oraz chronicznymi problemami strukturalnymi. Publiczna dymisja wicepremiera pokazuje, że w obliczu tych wyzwań Kim Dzong Un nie zamierza tolerować żadnych oznak niesubordynacji — ani błędów.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze