Reklama

Kiedyś magia kina, dziś koszyki zakupowe

Jeszcze niedawno był to adres, który dla wielu warszawiaków oznaczał coś więcej niż punkt na mapie. Aleja Solidarności 115 przez dekady kojarzyła się z kinem, emocjami i wspólnym przeżywaniem historii na dużym ekranie. Dziś w tym samym miejscu klienci robią codzienne zakupy, mijając półki z warzywami i promocjami tygodnia. Trudno uwierzyć, że to właśnie tutaj biło jedno z kulturalnych serc miasta.

Losy tego budynku są jak zwierciadło historii Warszawy – pełne dramatów, odrodzeń i zaskakujących zwrotów akcji.


Od kina do dyskontu – symboliczna zmiana epoki

Adres przy alei Solidarności 115 pozostaje rozpoznawalny, choć jego znaczenie uległo radykalnej zmianie. Dawne kino Femina funkcjonuje dziś głównie w pamięci mieszkańców oraz w nazwie przystanku komunikacji miejskiej. W 2016 roku przestrzeń, która przez lata służyła kulturze, została całkowicie przejęta przez sieć Biedronka.

To przejście od sztuki do handlu nie jest jedynie lokalną ciekawostką. To symbol szerszych przemian – zmiany stylu życia, priorytetów i sposobu korzystania z miejskiej przestrzeni. Tam, gdzie kiedyś widzowie w ciszy czekali na zgaszenie świateł i początek seansu, dziś słychać szelest reklamówek i dźwięk kas fiskalnych.

Reklama

A jednak – mimo tej transformacji – duch dawnej Feminy nie zniknął całkowicie.

 


Teatr i kino w cieniu historii – niezwykłe początki Feminy

Początki budynku sięgają 1938 roku, kiedy przy ówczesnej ulicy Leszno powstało kino Femina. Nikt nie przypuszczał, że już rok później jego los zostanie spleciony z jedną z najtragiczniejszych kart w historii miasta.

W czasie II wojny światowej obiekt znalazł się na terenie warszawskiego getta. Co niezwykłe – działalność artystyczna nie ustała. W budynku funkcjonował Teatr Femina, prowadzony przez Jerzego Jurandota, z muzyczną oprawą Iwo Wesby’ego. W świecie zamkniętym murem, pełnym strachu i cierpienia, scena stała się przestrzenią oddechu, namiastką normalności i godności.

Reklama

Po wojnie, mimo że kamienica przetrwała w stosunkowo dobrym stanie, na powrót kina trzeba było czekać aż do 1958 roku. Wówczas sala widowiskowa – mogąca pomieścić ponad 600 widzów – znów wypełniła się publicznością. Na ekranie pojawiły się „Zakazane piosenki”, a wraz z nimi powróciła magia wspólnego oglądania.


Ostatni seans i niespełniona wizja przyszłości

Lata 90. przyniosły kolejne zmiany. Kino Femina, idąc z duchem czasu, przekształciło się w pierwszy warszawski multipleks. Cztery sale projekcyjne, nowoczesny format i premiera „Mission: Impossible” w 1996 roku były zapowiedzią nowego rozdziału.

Reklama

Jednak konkurencja wielkich sieci kinowych i zmieniający się rynek zrobiły swoje. 21 września 2014 roku odbył się ostatni seans. Na ekranie wyświetlono „Miasto 44” – film symboliczny, zamykający historię miejsca, które przez dekady towarzyszyło warszawiakom w przeżywaniu emocji.

Nowy właściciel budynku rozważał stworzenie hybrydy – połączenia sklepu i kameralnego kina. Pomysł miał w sobie pewien urok, próbę pogodzenia przeszłości z teraźniejszością. Ostatecznie jednak zwyciężyła funkcjonalność. Przestrzeń w całości zaadaptowano na potrzeby dyskontu.

Reklama

Dziś o dawnej roli budynku przypominają jedynie detale – historyczny neon nad wejściem i niewielka ekspozycja w środku. To subtelne ślady pamięci, które dla uważnych przechodniów stają się cichą opowieścią o miejscu, gdzie kiedyś liczyły się nie ceny, lecz historie wyświetlane na ekranie.

Źródło: se.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości