Reklama

Groza na placu Szembeka — mieszkańcy: „To oni tu rządzą”

Pijani śpiący na ławkach, butelki, awantury i bezsilność mieszkańców — plac Szembeka na Grochowie zamienił się w nocne miejsce libacji. Mieszkańcy skarżą się na hałas, wulgaryzmy i nieobyczajne zachowania, a interwencje policji i straży miejskiej niewiele zmieniają.

Plac Szembeka — kiedyś wizytówka Grochowa — stał się miejscem, którego okoliczni mieszkańcy unikają, zwłaszcza po zmroku. Jak relacjonuje Fakt, codzienność na skwerku wypełniają pijani ludzie śpiący na ławkach, porzucone butelki po tanim winie, agresywne zachowania i niewybredne sceny, które widzą również dzieci.

— Za dnia da się jeszcze wytrzymać, ale im bliżej nocy, tym gorzej. To oni tu rządzą — mów w rozmowie z Faktem pani Anna, jedna z mieszkanek. — Krzyczą, zaczepiają ludzi. Nie mają już hamulców. Nawet załatwiają się na oczach dzieci.

Reklama

Rodziny z dziećmi zaczęły omijać plac szerokim łukiem. Młode matki mówią o wstydliwych pytaniach ze strony pociech i niepewności, czy wypuścić dzieci na spacer. „Córka mnie pyta, czemu ta pani ›to robi pod drzewkiem‹. Co mam jej odpowiedzieć?” — opowiada pani Katarzyna.

Mieszkańcy wielokrotnie wzywali policję i straż miejską, ale interwencje nie przynoszą trwałego efektu. — Przyjadą, przegonią ich, owszem. Ale za chwilę cała banda wraca — mówi pan Marian, który codziennie przechodzi przez plac. W opinii części nurtujących osiedlowych problem pogłębia dostępność taniego alkoholu w pobliskich sklepach oraz działanie punktu pomocy „Gołąbek”, gdzie osoby bezdomne otrzymują posiłki — niektórzy, zdaniem mieszkańców, sprzedają je, by mieć za co kupić alkohol.

Reklama

Mieszkańcy domagają się zdecydowanych działań ze strony władz dzielnicy i służb porządkowych. Padają ostre postulaty — od większej liczby patroli, przez stałą obecność straży miejskiej po programy wsparcia dla bezdomnych i ograniczanie handlu alkoholem w najbliższym otoczeniu skweru. — Trzeba zrobić tu porządek, wywieźć ich poza Warszawę — mówi jedna z mieszkanek. Inni ostrzegają jednak przed prostymi rozwiązaniami: — To będzie kukułcze jajo. Inni ludzie będą się musieli z nimi męczyć.

Sprawa placu Szembeka pokazuje napięcie między potrzebą porządku publicznego a obowiązkiem pomocy społecznej. Mieszkańcy oczekują szybkich i widocznych działań — od prewencji policyjnej, poprzez programy wsparcia dla osób bezdomnych, aż po współpracę z lokalnymi organizacjami pomocowymi.

Źródło: fakt.pl Aktualizacja: 19/09/2025 05:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości