Szef litewskiej dyplomacji Kęstutis Budrys oświadczył w piątek, że Litwa powinna poważnie rozważyć włączenie się w ćwiczenia wojskowe na Grenlandii. Jego wypowiedź była reakcją na decyzję państw takich jak: Francja, Niemcy, Szwecja, Finlandia, Norwegia oraz Holandia o wysłaniu swoich żołnierzy na wyspę na zaproszenie Danii.
— Naprawdę powinniśmy wziąć to pod uwagę. Uwaga Litwy nigdy nie była ograniczona wyłącznie do naszej granicy, przesmyku suwalskiego czy Morza Bałtyckiego — podkreślił Budrys w rozmowie z publicznym nadawcą LRT.
Minister zaznaczył również, że Litwa dysponuje własnym potencjałem, który mogłaby wnieść do takich działań. — Mamy swój wkład, który jesteśmy w stanie zaoferować, jeśli zajdzie taka potrzeba — oczywiście po konsultacjach z sojusznikami — dodał.
Wypowiedzi Budrysa wpisują się w szerszy kontekst międzynarodowy. Prezydent USA Donald Trump w ostatnich dniach kilkakrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Argumentował, że w przeciwnym razie kontrolę nad wyspą mogą próbować przejąć Chiny lub Rosja. Odrzucał przy tym inne scenariusze, takie jak zwiększenie obecności wojsk USA czy proponowaną przez Niemcy misję państw NATO. W niedawnym wywiadzie dla The New York Times stwierdził nawet, że USA mogą zostać zmuszone do „wyboru” między Grenlandią a NATO.
W odpowiedzi na te zapowiedzi kilka państw europejskich — w tym Szwecja, Norwegia, Niemcy, Holandia, Francja i Finlandia — poinformowało w środę i czwartek o wysłaniu na Grenlandię swoich wojskowych. W zależności od kraju są to od jednego do kilkunastu oficerów. Żołnierze wezmą udział w ćwiczeniach Operation Arctic Endurance, które potrwają do soboty.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze