Nie widzę powodu by ukrywać, że Zachód – w tym Stany Zjednoczone – wymusi pokój na Ukrainie kosztem jej strat terytorialnych. Tysiące kilometrów kwadratowych przejdą pod oficjalną jurysdykcję Rosji, więc na tym obszarze utworzy ona nową, zależną od Moskwy administrację - pisze w cotygodniowym felietonie Tȟašúŋke Witkó.
Niemalże sześć wieków temu, błękitnokrwisty „pies wojny” – Gian Giacomo Trivulzio – w sposób najbardziej precyzyjny z możliwych opowiedział królowi Francji, Ludwikowi XII, czego ten potrzebuje, by skutecznie prowadzić konflikt zbrojny. Najemnik ów rzekł pomazańcowi bożemu tak: „Trzy rzeczy trzeba przygotować, Panie, do prowadzenia wojny – pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze”. Dziś, tamte słowa wydają nam się tak oczywiste, że wręcz banalne, jednak indywiduum klecące niniejszy felieton uznało ich przywołanie za niezbędne, aby ułatwić swym wspaniałym Czytelnikom wspólną peregrynację w (po)wojenną przyszłość.