Blisko 50 kilogramów narkotyków nie trafi na rynek – to efekt wspólnej operacji stołecznych policjantów i funkcjonariuszy Straży Granicznej. Akcja, przeprowadzona w powiecie piaseczyńskim, zakończyła się zatrzymaniem dwóch mężczyzn, którzy decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie. Kulisy sprawy pokazują, jak wygląda praca służb „od środka” – od rozpoznania po dynamiczne zatrzymanie.
Wszystko zaczęło się od informacji operacyjnych, które wskazywały, że pod jednym z adresów w okolicach Piaseczna może dochodzić do handlu narkotykami. Funkcjonariusze postawili na cierpliwość – rozpoczęła się obserwacja.
Przełom nastąpił, gdy na miejscu pojawiło się Audi na słowackich tablicach rejestracyjnych. Dwóch mężczyzn zaparkowało przed blokiem, założyło rękawiczki i po chwili wyniosło z budynku cztery sportowe torby. Ten detal – rękawiczki – dla doświadczonych policjantów był czytelnym sygnałem, że nie chodzi o zwykłą przeprowadzkę.
Torby trafiły do bagażnika, a samochód ruszył. Wtedy zapadła decyzja: interwencja.
Sygnały świetlne i dźwiękowe nie zatrzymały kierowcy. Audi przyspieszyło, próbując zgubić patrol. W trakcie ucieczki uszkodzony został jeden z radiowozów blokujących skrzyżowanie – sytuacja zrobiła się dynamiczna i niebezpieczna.
Ostatecznie pojazd udało się zatrzymać, choć nie obyło się bez napięcia. Pasażer, 45-letni mężczyzna, próbował jeszcze ucieczki pieszo, jednak został szybko obezwładniony. Kierowca, 53-latek, zamknął się w aucie i – jak relacjonują funkcjonariusze – nerwowo czegoś szukał przy fotelu. Policjanci nie czekali: wybili szybę i siłą wyciągnęli go z pojazdu.
To, co znaleziono w samochodzie i później w lokalach należących do zatrzymanych, potwierdziło wcześniejsze podejrzenia. Łącznie zabezpieczono 49 kilogramów marihuany – 20 kg w aucie i kolejne 29 kg w mieszkaniu.
Na tym jednak lista się nie kończy. Funkcjonariusze znaleźli również ponad 80 tysięcy złotych w gotówce, cztery telefony komórkowe oraz pakiet białej, sypkiej substancji, który trafi do dalszych badań.
Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty posiadania znacznej ilości środków odurzających. Zebrany materiał dowodowy był na tyle mocny, że sąd – na wniosek prokuratury – zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Ta sprawa to kolejny przykład, jak ważna jest współpraca różnych służb i precyzyjna praca operacyjna. W tym przypadku zakończyła się ona konkretnym efektem: dziesiątki kilogramów narkotyków nie trafią na ulice.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze