W Enzo Ferrarim zaintrygował mnie sposób myślenia kierowcy wyścigowego, człowieka pod presją. W życiu jestem od tego odległy - powiedział PAP Adam Driver podczas listopadowego festiwalu Energa Camerimage w Toruniu. Z okazji kinowej premiery filmu "Ferrari" w reż. Michaela Manna przypominamy rozmowę z aktorem.
"Ferrari" to kolejny po "Domu Gucci" film, w którym Adam Driver gra ikonę, twórcę wielkiej firmy. W obrazie Ridleya Scotta kreował postać Maurizio Gucciego, który na przełomie lat 80. i 90. był prezesem rodzinnego imperium. Natomiast Michael Mann obsadził go w roli Enzo Ferrariego, włoskiego kierowcy wyścigowego, założyciela legendarnej wytwórni samochodów wyścigowych i sportowych. Akcja opowieści rozgrywa się w latach 50., gdy przedsiębiorstwu zaczyna grozić bankructwo. Zdaniem współpracownika Enzo Giacomo Cuoghiego (w tej roli Giuseppe Bonifati) sposobem na wyjście z impasu jest zwycięstwo w wyścigu Mille Miglia i pozyskanie zewnętrznego inwestora. Napędzany ambicją i uporem Ferrari nie chce utracić kontroli nad firmą. Mężczyzna znajduje się na życiowym zakręcie również z powodu problemów rodzinnych. Jego żona i wspólniczka biznesowa Laura (Penelope Cruz) odkrywa, że Enzo żyje w równoległym związku z Liną (Shailene Woodley), a owocem tego romansu jest nastoletni Piero. Dla Laury to podwójny cios, bowiem jedyny syn jej i Enzo niedawno przegrał walkę z dystrofią mięśniową. Kobieta nie chce, by nieślubne dziecko Enzo w przyszłości odziedziczyło ich przedsiębiorstwo.