Ponad dwadzieścia organizacji społecznych wystosowało apel do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, by miasto nie wydawało pozytywnych decyzji środowiskowych dla piaskarni nad Wisłą oraz planowanego progu spiętrzającego wodę. Aktywiści domagają się również badań nad sposobami powstrzymania erozji dna rzeki.
W stolicy działają trzy piaskarnie wydobywające kruszywo z Wisły – dwie w pobliżu ujęcia wody dla EC Siekierki i jedna przed strategicznym ujęciem „Gruba Kaśka”. Według radnego Jana Mencwela (Miasto Jest Nasze), firmy chcą pobierać 700 tys. ton piasku rocznie, podczas gdy rzeka nanosi jedynie 500 tys. ton.
Hydrolog Piotr Bednarek podkreśla, że niski poziom Wisły to efekt suszy i obniżania się dna rzeki. Przyczynia się do tego regulacja koryta oraz pobór osadów przez piaskarnie.
Radna Melania Łuczak dodaje, że ciężarówki wożące piasek powodują hałas, ruch i zanieczyszczenia.
Magdalena Młochowska, koordynatorka ds. zielonej Warszawy, wyjaśnia, że piaskarnie od niedawna wymagają decyzji środowiskowej. Miasto żąda raportów oddziaływania na środowisko i prowadzi konsultacje społeczne, ale – jak zaznacza – zgodnie z prawem negatywną decyzję można wydać tylko w dwóch przypadkach: gdy inwestycja jest sprzeczna z planem zagospodarowania albo szkodzi jakości wód.
Wody Polskie uznały piaskarnie za inwestycje celu publicznego i stwierdziły, że nie mają one negatywnego wpływu na stan rzeki. Miasto więc nie ma podstaw prawnych do odmowy. Może jedynie ograniczać skalę wydobycia lub nakładać dodatkowe warunki.
Według Wód Polskich wydobycie piasku jest konieczne dla żeglowności Wisły. Z kolei miasto podkreśla, że pomaga ono także warszawskim wodociągom, których dreny dzięki temu się nie zapychają.
EC Siekierki, której ujęcie wody znalazło się powyżej poziomu rzeki wskutek erozji dna, planuje budowę progu spiętrzającego. Zdaniem dr. Marka Elasa (Koalicja Ratujmy Rzeki) alternatywą byłoby obniżenie ujęcia, zamknięcie piaskarni lub modernizacja systemu chłodzenia elektrociepłowni.
Robert Wawręty (Towarzystwo na rzecz Ziemi) zwraca uwagę, że na świecie odchodzi się od systemów otwartych, bo wymagają ogromnych ilości wody i niszczą środowisko. Siekierki nie planują jednak modernizacji ze względu na koszty.
W sprawie progu decyzję środowiskową wyda miasto, ale kluczowe rozstrzygnięcie należy do Wód Polskich. – Muszą one ocenić, czy pobór wody nie stanowi zagrożenia dla rzeki – mówi Młochowska.
Jednocześnie podkreśla, że EC Siekierki to jedno z dwóch głównych źródeł energii dla Warszawy. – Jeśli zabraknie im wody do chłodzenia, miasto może zostać bez prądu i ciepła zimą – zaznacza.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze