Reklama

Eric Clapton trafiony podczas koncertu. Po tym już nie wrócił na scenę

Wieczór w madryckiej Movistar Arenie miał być kolejnym triumfem żywej legendy bluesa i rocka. Publiczność przyszła zobaczyć muzyka, który od dekad uchodzi za jednego z najwybitniejszych gitarzystów świata. Zamiast tradycyjnego bisu i owacji na zakończenie koncertu, fani Erica Claptona zostali jednak z atmosferą napięcia i niedowierzania. Wszystko przez incydent, do którego doszło tuż po zejściu artysty ze sceny.

81-letni muzyk, mimo imponującego dorobku i wieku, wciąż pozostaje aktywny koncertowo. Niedawno wystąpił także w Polsce, gdzie zgromadził tłumy fanów w krakowskiej TAURON Arenie. Kilka dni później pojawił się w Madrycie — i właśnie tam doszło do sytuacji, o której dziś mówi cały muzyczny świat.

Eric Clapton od sześciu dekad pozostaje ikoną muzyki

Kariera Erica Claptona to historia, którą trudno porównać z kimkolwiek innym. Artysta zaczynał jeszcze na początku lat 60., kiedy dołączył do legendarnej grupy The Yardbirds. Później współtworzył także John Mayall & the Bluesbreakers, by z czasem stanąć na czele własnych projektów, takich jak Cream, Blind Faith czy Derek and the Dominos.

Reklama

Od początku lat 70. rozwijał natomiast działalność solową, która przyniosła mu światową sławę i status jednego z najważniejszych gitarzystów w historii muzyki rozrywkowej. To właśnie spod jego ręki wyszły takie ponadczasowe utwory jak Layla, Wonderful Tonight, Cocaine czy niezwykle osobiste Tears in Heaven.

Choć Clapton skończył już 81 lat, nadal regularnie koncertuje i nie sprawia wrażenia artysty, który zamierza zejść ze sceny. Wręcz przeciwnie — tegoroczna trasa pokazuje, że legenda wciąż potrafi przyciągać tysiące fanów i budować wyjątkową atmosferę podczas występów.

Reklama

Niebezpieczny moment po koncercie w Madrycie

Koncert w stolicy Hiszpanii odbył się 7 maja i od początku przebiegał zgodnie z planem. Eric Clapton zaprezentował trzynastoutworowy set podzielony na kilka części, a publiczność entuzjastycznie reagowała na kolejne klasyki. Finałem występu był utwór Cocaine, po którym muzyk pożegnał się z widownią i zaczął schodzić za kulisy.

To właśnie wtedy doszło do niebezpiecznego incydentu.

Jak pokazują nagrania opublikowane w mediach społecznościowych, jeden z fanów stojących pod sceną rzucił w stronę gitarzysty płytą winylową. Przedmiot trafił artystę prosto w klatkę piersiową. Według relacji osób obecnych na koncercie, fan prawdopodobnie liczył na zdobycie autografu, jednak jego zachowanie wywołało natychmiastowe oburzenie zarówno wśród ochrony, jak i części publiczności.

Reklama

Na filmach widać moment zaskoczenia i wyraźnej irytacji muzyka, który po całym zajściu zniknął za kulisami.

Fani nie doczekali się bisu

Choć zgodnie z planem Eric Clapton miał wrócić jeszcze na scenę, ostatecznie do tego nie doszło. Publiczność długo czekała na bis, jednak światła w hali zapaliły się bez ponownego pojawienia się artysty.

Wielu uczestników koncertu nie kryło rozczarowania, ale jednocześnie zwracano uwagę, że po takim incydencie decyzja muzyka była zrozumiała. Rzucenie twardym przedmiotem w stronę 81-letniego artysty mogło skończyć się znacznie poważniej.

Reklama

Eric Clapton od lat uchodzi za człowieka o wyrazistym charakterze i niewielkiej tolerancji dla nieodpowiednich zachowań podczas koncertów. Tym razem granica została najwyraźniej przekroczona. Zamiast symbolicznego zakończenia wieczoru i dodatkowego utworu, pozostał niesmak oraz dyskusja o tym, jak cienka bywa granica między fanowskim entuzjazmem a zwykłą nieodpowiedzialnością.

Źródło: eskarock.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości