Reklama

Warszawa tonęła w brudzie i epidemiach. Potem wydarzyło się coś przełomowego

Dziś odkręcenie kranu jest czynnością tak oczywistą, że niemal jej nie zauważamy. Trudno uwierzyć, że jeszcze niespełna półtora wieku temu mieszkańcy Warszawy żyli w mieście, w którym dostęp do czystej wody był luksusem, a epidemie wywoływane zanieczyszczoną wodą należały do codziennych zagrożeń. Uruchomienie 3 lipca 1886 roku nowoczesnych wodociągów było jedną z najważniejszych inwestycji w historii stolicy – przedsięwzięciem, które odmieniło nie tylko wygląd miasta, lecz przede wszystkim jakość życia jego mieszkańców.

Za projektem stał brytyjski inżynier William Lindley, uznawany wówczas za jednego z najwybitniejszych specjalistów od infrastruktury miejskiej w Europie. Budowę nadzorował jego syn, William Heerlein Lindley. Choć od uruchomienia systemu minęło 140 lat, wiele zaprojektowanych przez nich rozwiązań do dziś pozostaje częścią warszawskiej sieci wodociągowej.

Miasto, które tonęło we własnych problemach

Warszawa drugiej połowy XIX wieku rozwijała się w szybkim tempie, ale jej infrastruktura nie nadążała za wzrostem liczby mieszkańców. W liczącej około 450 tysięcy osób stolicy panowały fatalne warunki sanitarne. Nieczystości trafiały bezpośrednio do Wisły lub przenikały do gruntu i studni, z których czerpano wodę pitną.

Reklama

W 1890 roku prawnik Adolf Suligowski z Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynnego wyliczył, że statystycznie na jednego mieszkańca przypadało rocznie aż 462 kilogramy ludzkich odchodów w postaci stałej i płynnej. Do tego dochodziły odpady gospodarcze i kuchenne, które również nie miały odpowiedniego systemu odprowadzania. Skala problemu była ogromna.

Najbardziej cierpieli mieszkańcy ubogich dzielnic położonych nad Wisłą. Wielu z nich korzystało z wody pobieranej bezpośrednio z rzeki, bez jakiegokolwiek oczyszczania. Efektem były kolejne fale epidemii. XIX-wieczna Warszawa wielokrotnie zmagała się z cholerą, a także durem brzusznym, tyfusem czy czerwonką – chorobami, które dziś kojarzymy głównie z podręcznikami historii.

Reklama

Nic dziwnego, że budowa nowoczesnego systemu wodociągów i kanalizacji stała się jednym z najpilniejszych wyzwań dla władz miasta.

Wizjonerski projekt, który wzbudzał więcej emocji niż zachwytu

Impuls do zmian dał prezydent Warszawy Sokrates Starynkiewicz. W 1876 roku wraz z głównym inżynierem miejskich wodociągów Alfonsem Grotowskim zaprosił do współpracy Williama Lindleya. Rok później podpisano umowę na opracowanie projektu.

Lindley przedstawił władzom Warszawy plan sieci kanalizacyjnej w maju 1878 roku, a zaledwie kilka tygodni później gotowy był również projekt wodociągów. Realizacja inwestycji ruszyła jednak dopiero po kilku latach, ponieważ przedsięwzięcie od początku budziło ogromne kontrowersje.

Reklama

Przeciwnicy inwestycji nie ograniczali się wyłącznie do krytyki kosztów. Atakowano również samych autorów projektu. Starynkiewiczowi wypominano rosyjskie pochodzenie, Lindleyowi – że był Anglikiem. W prasie pojawiały się zarzuty, że obcokrajowiec nie powinien decydować o przyszłości Warszawy. Bolesław Prus w swoich kronikach i felietonach ironicznie komentował podobne argumenty, wyśmiewając tezę, że Lindley jest "naturalnym wrogiem Słowian".

Nie mniejsze emocje wywoływały nowatorskie rozwiązania techniczne. Projekt zakładał budowę nowoczesnej stacji filtrów, rozbudowanej sieci magistrali wodociągowych oraz – co w tamtych czasach było wyjątkowo innowacyjne – rozdzielenie kanalizacji sanitarnej od deszczowej. Dziś jest to standard, lecz pod koniec XIX wieku należało do najbardziej zaawansowanych rozwiązań stosowanych w europejskich miastach.

Reklama

Atmosferę sporów dodatkowo podgrzała decyzja Starynkiewicza o opublikowaniu planów inwestycji w prasie po przetłumaczeniu ich na język polski i rosyjski. Projektanci byli oskarżani o szarlatanerię, a przeciągająca się debata znacząco opóźniała rozpoczęcie budowy.

Mimo krytyki zwyciężyła wizja miasta nowoczesnego. 3 lipca 1886 roku uruchomiono pierwsze warszawskie wodociągi, które rzeczywiście odpowiadały potrzebom rozwijającej się metropolii. W przeciwieństwie do wcześniejszych systemów – takich jak wodociąg Marconiego z wieżą ciśnień w Ogrodzie Saskim czy wodociąg praski projektu Alfonsa Grotowskiego – rozwiązanie Lindleyów okazało się trwałe i stało się fundamentem współczesnej infrastruktury stolicy.

Reklama

Fotografia, która przypomina o przełomie w historii Warszawy

Na zdjęciu wykonanym 13 października 2010 roku przez Pawła Brzezińskiego uwieczniono warszawską Stację Filtrów – serce całego systemu zaprojektowanego przez Lindleyów. To właśnie stąd rozpoczęła się historia nowoczesnych wodociągów w Warszawie.

Kompleks należy dziś do najcenniejszych zabytków techniki w Polsce. W 2012 roku został uznany za Pomnik Historii. Na jego terenie działa również Muzeum Wodociągów i Kanalizacji, mieszczące się w budynku technicznym nr 2. Choć obecnie działalność muzeum jest zawieszona, cały obiekt pozostaje wyjątkowym miejscem, gdzie funkcjonujący zakład przemysłowy współistnieje z XIX-wieczną architekturą i historią miejskiej inżynierii.

Reklama

Znaczenia tej inwestycji nie sposób przecenić. Jak podkreśla prezes zarządu Wodociągów Warszawskich Renata Tomusiak, współcześni mieszkańcy stolicy często nie uświadamiają sobie, jak wielką zmianę przyniosły rozwiązania wdrożone przez Lindleyów.

– W dzisiejszych czasach, kiedy praktycznie na wyciągnięcie ręki mamy nieprzerwany dostęp do bezpiecznej i smacznej wody, trudno sobie wyobrazić warunki, w jakich Warszawiacy funkcjonowali blisko półtora wieku temu. Lindleyowie przynieśli prawdziwą rewolucję i stworzyli fundamenty dzisiejszych rozwiązań. XIX-wieczne inwestycje na zawsze wpisują się jako niezaprzeczalny wkład w rozwój miasta – powiedziała Renata Tomusiak.

Reklama

Dziś Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji każdego dnia dostarcza mieszkańcom aglomeracji warszawskiej średnio ponad 350 milionów litrów wody. Zarządza siecią liczącą ponad 4600 kilometrów wodociągów i ponad 4500 kilometrów kanalizacji. Trudno o lepszy dowód na to, że decyzja podjęta przed 140 laty stała się jedną z najbardziej dalekowzrocznych inwestycji w historii Warszawy.

Jedno archiwalne zdjęcie przypomina więc nie tylko o zabytkowym obiekcie. Jest świadectwem momentu, w którym stolica zrobiła ogromny krok ku nowoczesności – kroku, którego skutki mieszkańcy odczuwają każdego dnia, często nawet o tym nie myśląc.

Reklama

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości