W meczu kończącym 6. kolejkę Orlen Basket Ligi Dziki Warszawa odniosły efektowne zwycięstwo nad AMW Arką Gdynia 96:78. Choć pierwsza połowa należała do gospodarzy, to po zmianie stron warszawski zespół całkowicie przejął kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie, wygrywając drugą część meczu różnicą 21 punktów.
Pierwsze minuty spotkania nie zapowiadały takiego obrotu spraw. Arka, prowadzona przez Mantasa Cesnauskisa, dobrze rozpoczęła mecz – skutecznie rzucała z dystansu i po pierwszej kwarcie prowadziła 27:19. Gdynianie imponowali skutecznością za trzy punkty (6/8), podczas gdy Dziki opierały swoją ofensywę głównie na rzutach Landriusa Hortona, który już w pierwszej odsłonie zdobył 12 punktów.
W drugiej kwarcie Arka utrzymywała przewagę, jednak jej gra stawała się coraz bardziej nierówna. Dziki stopniowo niwelowały straty dzięki konsekwentnej grze obronnej i skutecznym kontratakom. Do przerwy gospodarze prowadzili jeszcze 48:45, lecz przewaga topniała z każdą minutą.
Po zmianie stron obraz gry całkowicie się odwrócił. Dziki Warszawa zagrały z ogromną energią i determinacją, dominując zarówno w defensywie, jak i na tablicach. Arka miała ogromne problemy ze skutecznością – przez pierwsze pięć minut trzeciej kwarty zdobyła zaledwie siedem punktów. Goście wykorzystali słabość rywali, wychodząc na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu.
Kluczowy dla losów spotkania był początek czwartej kwarty. Gdynianie popełniali proste błędy, tracili piłki, a Dziki konsekwentnie powiększały przewagę. Po kolejnych trafieniach z dystansu Grzegorza Kamińskiego i Landriusa Hortona różnica sięgnęła 25 punktów. W końcówce warszawianie mogli spokojnie kontrolować przebieg meczu, doprowadzając do efektownego zwycięstwa 96:78.
Najskuteczniejszym zawodnikiem Dzików był Horton, który zdobył 20 punktów (8 celnych trójek), dokładając 6 zbiórek. Po 10 punktów dorzucili Caruthers, Vander Plas, Frąckiewicz i Oguama. W zespole Arki najlepiej wypadli Tubutis (17 pkt) i Garbacz (14 pkt).
Zwycięstwo w Gdyni to mocny sygnał wysłany przez stołeczny zespół do reszty ligi. Dziki Warszawa udowodniły, że potrafią grać dojrzale i skutecznie także na trudnym terenie. Po tym meczu warszawianie umacniają swoją pozycję w środkowej części tabeli i potwierdzają, że mogą być jednym z czarnych koni obecnego sezonu Orlen Basket Ligi.
Źródło: trojmiasto.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze