Coraz częstsze spotkania mieszkańców Warszawy z dzikami przestają być jedynie miejską ciekawostką. W ostatnich miesiącach napięcie wokół obecności dzikich zwierząt w stolicy wyraźnie wzrosło, a kolejne incydenty – często rozgrywające się na oczach rodzin i dzieci – wywołały falę emocji oraz pytań o bezpieczeństwo. W odpowiedzi na rosnące obawy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zdecydował o powołaniu specjalnego zespołu ds. dzikich zwierząt.
W jego skład weszli naukowcy, eksperci od ochrony środowiska, przedstawiciele organizacji społecznych oraz urzędnicy. Cel jest jeden: znaleźć rozwiązanie, które pozwoli ograniczyć konflikty między mieszkańcami a dziką przyrodą, bez uciekania wyłącznie do najbardziej radykalnych metod.
Jeszcze kilka lat temu widok dzika spacerującego po osiedlu budził raczej zdziwienie niż strach. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Zwierzęta coraz śmielej wchodzą w miejską przestrzeń — pojawiają się przy szkołach, placach zabaw, ruchliwych ulicach i blokowiskach. Warszawiacy regularnie zgłaszają przypadki agresywnych zachowań loch broniących młodych czy wtargnięć całych stad na osiedla.
Jak podkreśla stołeczny ratusz, liczba zgłoszeń dotyczących niebezpiecznych sytuacji z udziałem dzików rośnie z roku na rok. Problem staje się na tyle poważny, że dotychczasowe działania miasta przestają wystarczać.
Według ostatnich badań na terenie Warszawy żyje już ponad trzy tysiące dzików. Tylko od początku tego roku do marca odstrzelono 75 osobników. W całym 2025 roku takich przypadków było aż 464.
Największe emocje wzbudzają jednak nie same dziki, lecz sposób, w jaki miasto radzi sobie z problemem. W 2026 roku szerokim echem odbiły się sytuacje z Bemowa i Mokotowa, gdzie lochy z młodymi były uśmiercane w przestrzeni publicznej — na oczach mieszkańców, w tym dzieci.
Nagrania i relacje świadków szybko obiegły media społecznościowe, wywołując falę krytyki pod adresem władz miasta. Organizacje prozwierzęce zaczęły domagać się zmian i odejścia od metod opartych głównie na odstrzale.
Warszawski ratusz przyznaje, że obecne przepisy pozwalają na redukcyjny odstrzał, odłów zakończony uśmierceniem czy płoszenie zwierząt z terenów zurbanizowanych. Problem w tym, że alternatywy stosowane do tej pory — między innymi odstraszacze zapachowe czy hukowe — okazują się mało skuteczne albo trudne do wdrożenia w dużym mieście.
Rafał Trzaskowski zapewnił jednocześnie, że wydał odpowiednie decyzje, by podobne działania nie odbywały się już na oczach mieszkańców.
Nowo powołany zespół ma opracować rekomendacje dotyczące funkcjonowania dzikich zwierząt w miejskiej przestrzeni. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo ludzi, ale również o dobrostan samych zwierząt.
– Dzikie zwierzęta są częścią miejskiego ekosystemu, ale ich obecność w gęsto zabudowanej przestrzeni rodzi coraz więcej wyzwań. Dlatego powołaliśmy zespół, który połączy wiedzę naukowców, praktyków i przedstawicieli różnych środowisk – podkreśliła Magdalena Młochowska, przewodnicząca zespołu.
Eksperci mają wspólnie wypracować rozwiązania, które pozwolą lepiej godzić potrzeby mieszkańców z ochroną przyrody. Miasto zapowiada, że szuka metod skutecznych, zgodnych z prawem i jednocześnie mniej kontrowersyjnych społecznie.
Dla wielu warszawiaków to jednak nie tylko kwestia ekologii, ale codziennego poczucia bezpieczeństwa. Zwłaszcza że granica między miejską przestrzenią a dziką naturą z każdym rokiem wydaje się coraz bardziej zacierać.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze