„Moich dzieci nie ma w domu! Pomóżcie mi!” — ten przerażający krzyk matki postawił na nogi wszystkie jednostki policji w Piasecznie. Zaginęło 8-letnie dziecko i jego 3-letni brat. Rozpoczął się dramatyczny wyścig z czasem, a finał mógł być zupełnie inny…
Sobotni poranek 29 listopada na długo pozostanie w pamięci służb z Piaseczna. Około wczesnych godzin rannych dyżurny odebrał telefon od kompletnie roztrzęsionej kobiety. Gdy obudziła się w mieszkaniu, dzieci już w nim nie było. Żadnego dźwięku, żadnego śladu, żadnej informacji. Po prostu — zniknęły.
Matka była w takim szoku, że chwilami nie mogła mówić. Każda sekunda dłużyła się jak wieczność. W takich sytuacjach liczy się czas i zimna głowa. Oficer dyżurny asp. szt. Marcin Pasowski, mimo ogromnego napięcia, prowadził rozmowę z mamą, starając się ustalić choć szczątkowe informacje mogące nakierować patrole na trop dzieci.
W trybie natychmiastowym przekazano rysopisy do wszystkich radiowozów. Policjanci rozpoczęli poszukiwania na ulicach, pod sklepami, w parkach i na okolicznych osiedlach. Nie było wiadomo, w którą stronę mogły pójść, ani jak długo są poza domem. Najgorsze scenariusze nasuwały się same.
Nagle — przełom. Po dwóch godzinach od zaginięcia — telefon od kobiety robiącej zakupy w jednym z centrów handlowych. Zaniepokoił ją widok dwójki malutkich dzieci chodzących samotnie po pasażu między sklepami. Bez rodziców. Bez opiekuna. Bez celu.
Na miejsce natychmiast ruszyła policja. To były one — poszukiwane rodzeństwo. Jak ustalono, dzieci wykorzystały sen matki, wyszły z mieszkania i bez żadnego nadzoru dotarły do galerii handlowej, gdzie z entuzjazmem odwiedzały sklepy z zabawkami.
Choć historia zakończyła się szczęśliwie, policja alarmuje: dzieci były same nie tylko na terenie centrum, ale również na parkingu, gdzie ruch samochodów jest nieprzewidywalny. A jednak nikt wcześniej nie zareagował.
Służby apelują:
– Nie bądźmy obojętni.
– Zwracajmy uwagę na najmłodszych.
– Reagujmy, jeśli widzimy maluchy bez opieki.
– Jeden telefon może uratować życie.
To również przestroga dla rodziców: nawet chwila nieuwagi może wystarczyć, by doszło do tragedii. Policja przypomina o konieczności zamykania drzwi, edukacji dzieci i ustaleniu podstawowych zasad bezpieczeństwa.
Tym razem historia zakończyła się happy endem. Ale mogła skończyć się dramatem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze