Co czwarty zgon na świecie spowodowany jest powikłaniami zatorowo-zakrzepowymi. Zakrzepica, często rozwijająca się bezobjawowo, bywa nazywana „cichym zabójcą”. O jej odległych skutkach oraz o sposobach zapobiegania chorobie mówili eksperci z zakresu chirurgii naczyniowej, flebologii, kardiologii interwencyjnej i hematologii podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Zakrzepicy.
W Unii Europejskiej z powodu zatorowości i powiązanych z nią schorzeń umiera rocznie nawet 600 tysięcy osób. Wciąż jednak zarówno pacjenci, jak i część lekarzy nie łączą wielu dolegliwości z zakrzepicą, a wiedza o powikłaniach zatorowo-zakrzepowych jest niewystarczająca. Ryzyko wystąpienia choroby dotyczy każdego z nas, choć wzrasta w przypadku osób zmagających się z otyłością, nowotworami, chorobami hematologicznymi (np. nocną napadową hemoglobinurią) czy kobiet w ciąży.
– Ciąża sprzyja zakrzepicy. U starszych kobiet dodatkowym czynnikiem ryzyka bywa hormonalna terapia zastępcza. Częściej chorują też osoby otyłe, przewlekle unieruchomione, np. po udarach. Istnieje wiele grup z nabytymi predyspozycjami do zakrzepicy – wyliczała prof. Maria Podolak-Dawidziak z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Wbrew pozorom nawet hemofilia nie chroni przed zakrzepicą. Również sportowcy nie są od niej wolni – przykładem tragicznego przypadku jest śmierć Kamili Skolimowskiej, mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem, która zmarła w wyniku zatorowości płucnej spowodowanej niezdiagnozowaną zakrzepicą.
Prof. Zbigniew Krasiński, rektor Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu i prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej, podkreśla, że co roku do lekarzy rodzinnych trafia wielu pacjentów z zakrzepicą lub zespołem pozakrzepowym.
– Wiedza jest niezbędna, by skutecznie pomagać chorym – zaznaczył.
Ekspert zaprezentował zdjęcia z zabiegów udrażniania żył, podczas których usuwa się pozakrzepowe zmiany blokujące przepływ krwi. Polska jest jednym z liderów takich procedur.
Swoim doświadczeniem podzielił się także pacjent, Maciej Kranc, który od urodzenia miał niedrożną żyłę główną dolną i żyły biodrowe. Po operacji przeprowadzonej kilka miesięcy temu może funkcjonować normalnie, choć wciąż nosi rajstopy uciskowe. Myśli również o kolejnym zabiegu – usunięciu żylaków.
Zdaniem prof. Filipa Szymańskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Chorób Cywilizacyjnych, leczenie zakrzepicy w Polsce jest obecnie na światowym poziomie – dostępne są nowoczesne, bezpieczne leki oraz wyspecjalizowane ośrodki leczenia inwazyjnego.
– Problem w tym, że często leczymy już powikłania, a pacjenci trafiają do nas zbyt późno. W codziennej praktyce zdarzają się też błędy – pacjenci lekceważą terapię, przerywają leczenie, a niektórzy lekarze nie stosują się do wytycznych – podkreślił ekspert.
Zwrócił uwagę, że terapia powinna być indywidualnie dopasowana – szczególnie u pacjentów z wielochorobowością.
Prof. Piotr Pruszczyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przypomniał, że około 30% pacjentów z rozpoznaną zatorowością płucną umiera w ciągu roku. Ryzyko zgonu jest prawie trzykrotnie większe u osób, które nie przyjmują zaleconych leków po wypisie ze szpitala.
Ekspert podkreślił, że przypadki zatorowości płucnej wciąż zbyt często pozostają nierozpoznane, a leczenie powinno odbywać się w wyspecjalizowanych ośrodkach – obecnie w Polsce działa ich około dziesięciu.
– Śmiertelność po zatorowości płucnej jest nieakceptowalnie wysoka, a dostęp do opieki różni się w zależności od regionu kraju. Potrzebujemy skoordynowanej ścieżki opieki, podobnej do programu KOS-Zawał – zaznaczył prof. Pruszczyk.
Przywołał też dane pokazujące, że w ramach programu KOS-Zawał śmiertelność po zawale jest o połowę niższa niż poza programem, a liczba hospitalizacji spada trzykrotnie.
Prof. Zbigniew Krasiński dodał, że jego celem jest włączenie tematyki zakrzepicy do wszystkich konferencji medycznych. – W strategii onkologicznej nie ma o niej słowa, mimo że zakrzepica jest drugą najczęstszą przyczyną zgonów wśród pacjentów onkologicznych – przypomniał.
red./PAP Zdrowie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze