W podwarszawskich Ząbkach doszło do skrajnie niebezpiecznego zdarzenia. 72-letni mężczyzna prowadził samochód, jednocześnie ciągnąc na smyczy psa biegnącego po jezdni. Nagranie zarejestrowane przez świadka szybko obiegło media społecznościowe, a policja ustaliła już tożsamość kierowcy.
W niedzielne popołudnie w serwisie X profil StopCham opublikował film, na którym widać jadącego ulicami Ząbek Peugeota. Obok auta, przyczepiony smyczą, poruszał się pies.
Jeszcze tego samego dnia Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że funkcjonariusze dotarli do właściciela zwierzęcia. Jak przekazano, był nim 72-letni mężczyzna, który tłumaczył, że szczeniak uciekł z posesji w chwili, gdy wracał do domu. Ze względu na problemy zdrowotne i trudności z poruszaniem się rozpoczął poszukiwania samochodem. Psa odnalazł około 150 metrów od domu, jednak wystraszone zwierzę nie chciało wejść do auta.
„Jedno z najgorszych możliwych rozwiązań”
Policja nie ma wątpliwości: takie postępowanie było skrajnie nieodpowiedzialne. Funkcjonariusze podkreślają, że ciągnięcie psa na smyczy obok jadącego samochodu stanowiło poważne zagrożenie nie tylko dla zwierzęcia, ale także dla innych uczestników ruchu oraz samego kierowcy.
– To jedno z najbardziej ryzykownych i niebezpiecznych rozwiązań, jakie można sobie wyobrazić – zaznaczono w komunikacie.
Na szczęście zdarzenie nie zakończyło się kolizją ani wypadkiem. Pies wrócił na posesję cały i zdrowy, a nikomu nic się nie stało. Policjanci, którzy odwiedzili 72-latka po zdarzeniu, sprawdzili również warunki, w jakich przebywają jego zwierzęta. Jak przekazano, psy są zadbane, dobrze odżywione i mają zapewnione odpowiednie warunki bytowe.
Decyzja w sprawie ewentualnych konsekwencji prawnych ma zapaść w najbliższym czasie. Szczegółów w tej sprawie policja na razie nie ujawnia – poinformował portal TVN24.
Źródło: tvn24.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze