Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie otwiera swoje archiwa dla zwykłych ludzi. Nie chodzi jednak o klasyczne zwiedzanie czy oglądanie starych ksiąg za szybą. Tym razem BUW szuka osób, które pomogą rozszyfrować rękopisy i dokumenty, z którymi nie radzi sobie nawet sztuczna inteligencja. Projekt TranskriBUW pokazuje coś, o czym w czasach zachwytu nad AI mówi się coraz rzadziej: są obszary, w których człowiek wciąż pozostaje niezastąpiony.
Choć narzędzia oparte na sztucznej inteligencji coraz sprawniej analizują teksty, tłumaczą dokumenty i rozpoznają obrazy, w przypadku historycznych rękopisów ich możliwości szybko się kończą. Problemem są nie tylko dawne języki czy zniszczone materiały, ale również charakter pisma, nietypowe alfabet y oraz brak odpowiedniej liczby przykładów potrzebnych do „nauczenia” algorytmów.
Właśnie dlatego Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie uruchomiła projekt TranskriBUW, oparty na idei nauki obywatelskiej. Wolontariusze pomagają bibliotekarzom odczytywać i przepisywać unikatowe dokumenty, które przez lata pozostawały praktycznie niedostępne dla badaczy.
– Żeby właściwie skatalogować obiekt, bibliotekarz musi być badaczem – podkreśla Agnieszka Kościelniak-Osiak, wicedyrektorka BUW. Jak tłumaczy, wiele dokumentów trafiających do zbiorów nie posiada podstawowych informacji: autora, daty czy nawet tytułu. Często dopiero analiza pisma, pieczęci albo form grzecznościowych pozwala ustalić, skąd pochodzi dany rękopis i kto był jego adresatem.
To żmudna praca wymagająca ogromnej wiedzy i cierpliwości. Tym bardziej że BUW ma do opracowania dziesiątki tysięcy obiektów.
Sytuacja warszawskiej biblioteki jest wyjątkowa także z powodów historycznych. Podczas II wojny światowej BUW stracił ponad 90 procent swoich rękopisów. Odbudowa kolekcji trwa właściwie do dziś.
Do zbiorów trafiają spuścizny naukowców, prywatne archiwa, dokumenty z różnych części świata, a także materiały związane z kulturami Azji czy Afryki. Część z nich nigdy wcześniej nie została dokładnie opisana. Zdarza się, że bibliotekarze nie wiedzą nawet, jakim alfabetem zapisano dokument.
Niektóre projekty wymagają specjalistycznej wiedzy historycznej, ale inne są dostępne praktycznie dla każdego. Obecnie uczestnicy TranskriBUW pracują m.in. nad niezwykłym XVIII-wiecznym portretem Fryderyka II Wielkiego autorstwa Emanuela Listnaua. To mikrograficzny rysunek wykonany z drobnych napisów, które razem tworzą wizerunek króla Prus.
Problem w tym, że tekst zapisano odręczną szwabachą — gotyckim pismem, które nawet dla nowoczesnych programów komputerowych okazuje się niemal nieczytelne.
Organizatorzy projektu przyznają wprost: bez ludzi takie materiały pozostaną martwe. Algorytmy AI potrzebują tysięcy podobnych przykładów, aby nauczyć się rozpoznawania konkretnego stylu pisma. W przypadku unikatowych dokumentów po prostu ich nie ma.
W archiwach BUW można znaleźć prawdziwe historyczne perełki. Wśród materiałów udostępnionych wolontariuszom znajdują się między innymi plany bitwy pod Pragą z 1757 roku czy projekty przebudowy Pałacu Saskiego.
Ogromne emocje budzą również akta rozwodowe z przełomu XVIII i XIX wieku. Jak przyznają pracownicy biblioteki, dokumenty są pełne bardzo dosadnego języka, wzajemnych oskarżeń i rodzinnych konfliktów. Dla historyków to bezcenne źródło wiedzy o codziennym życiu i obyczajach dawnych epok.
Dwa lata temu wolontariusze pomagali także przy transkrypcji notatek prof. Wacława Borowego z okresu Powstania Warszawskiego. Z 95 stron rękopisu udało się przepisać ponad połowę.
Osoby zaangażowane w projekt podkreślają, że najważniejsza jest dokładność. Transkrypcja ma wiernie oddawać oryginał — razem z błędami ortograficznymi, skreśleniami czy poprawkami autora. Chodzi nie tylko o samą treść, ale także o zachowanie historycznego charakteru dokumentu.
Społeczność TranskriBUW liczy dziś około 240 osób i stale się powiększa. Prace odbywają się głównie online, za pośrednictwem zamkniętej grupy projektu i specjalnej platformy internetowej. Dołączyć może każdy — niezależnie od wykształcenia czy doświadczenia.
I być może właśnie w tym tkwi największa wartość całej inicjatywy. W świecie zdominowanym przez automatyzację okazuje się, że czasem najcenniejszą technologią nadal pozostaje ludzka cierpliwość, ciekawość i umiejętność dostrzegania szczegółów, których maszyna po prostu nie widzi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze