Rosnące ceny paliw znów stają się jednym z najgorętszych tematów politycznych. W poniedziałkowy poranek przed jedną ze stacji Orlenu w Warszawie politycy Prawa i Sprawiedliwości przedstawili propozycję, która – ich zdaniem – ma przynieść natychmiastową ulgę kierowcom. Wiceprezes partii Przemysław Czarnek zapowiedział złożenie projektu ustawy przewidującego czasowe obniżenie VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz zmniejszenie akcyzy o około 9–10 proc.
Polityk przekonywał, że w obliczu międzynarodowego napięcia i rosnących cen ropy państwo powinno reagować szybko. – Państwo nie może łupić obywatela – mówił, podkreślając, że projekt ma być formą wsparcia dla kierowców i gospodarstw domowych, które coraz mocniej odczuwają skutki drożejącego paliwa.
Temat pojawił się w momencie, gdy ceny benzyny i oleju napędowego na części stacji w Polsce zbliżają się do granicy ośmiu złotych za litr, a w niektórych miejscach już ją przekraczają. W tle pozostaje napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, która tradycyjnie wpływa na globalny rynek ropy.
Czarnek podczas konferencji przypominał, że w przeszłości – po wybuchu wojny w Ukrainie – ceny surowca były jeszcze wyższe, a mimo to kierowcy płacili za paliwo podobne kwoty jak dziś. W jego ocenie pokazuje to, że rząd ma narzędzia do wpływania na ceny poprzez politykę podatkową.
– Dziś baryłka ropy kosztuje ponad 90 dolarów, dolar jest poniżej czterech złotych, a ceny paliw są na poziomie sprzed kilku lat, gdy sytuacja była znacznie trudniejsza – argumentował polityk PiS.
Zapowiadany projekt ustawy ma charakter czasowy. Według Czarnka obniżka podatków na paliwo miałaby obowiązywać w okresie największej niestabilności na rynku. Celem – jak tłumaczył – jest szybkie złagodzenie skutków wzrostu cen dla kierowców, firm transportowych i całej gospodarki.
– Składam projekt ustawy z podpisami posłów Prawa i Sprawiedliwości i zachęcam innych parlamentarzystów do jego poparcia – mówił.
Do inicjatywy szybko odniósł się także szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. W mediach społecznościowych zapowiedział, że jeszcze w poniedziałek skieruje pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego z wnioskiem, aby projekt został rozpatrzony już podczas najbliższego posiedzenia parlamentu, które rozpoczyna się w środę.
Zdaniem Błaszczaka tzw. „tarcza paliwowa” mogłaby zatrzymać wzrost cen i ustabilizować rynek. – To realna pomoc dla kierowców i wsparcie dla gospodarki – przekonywał.
Do propozycji opozycji odniósł się także minister finansów Andrzej Domański. W rozmowie z Polsat News podkreślił, że sytuacja na rynku paliw jest monitorowana, a bezpieczeństwo dostaw ropy do Polski nie jest zagrożone.
Jak zaznaczył, jeszcze tego samego dnia rozmawiał z ministrem energii Miłoszem Motyką oraz prezesem Orlenu Ireneuszem Fąfarą o bieżącej sytuacji. – Wszystkie rozwiązania są analizowane i jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy podejmować odpowiednie decyzje – powiedział.
Szef resortu finansów zwrócił jednak uwagę, że napięcia na Bliskim Wschodzie trwają zaledwie od około tygodnia i dopiero w dłuższej perspektywie będzie można ocenić ich realny wpływ na rynek paliw.
Dyskusja o paliwie szybko przerodziła się w polityczny spór. Czarnek oskarża rząd o nadmierne obciążanie kierowców podatkami, podczas gdy minister finansów odpowiada, że opozycja wykorzystuje temat do budowania atmosfery niepokoju.
– PiS lubi straszyć. Na tym polega ich strategia polityczna – stwierdził Domański.
Jedno jest pewne: wraz ze wzrostem cen na stacjach paliw temat ten znów wraca na pierwsze strony politycznej debaty. A dla milionów kierowców w Polsce kluczowe pozostaje jedno pytanie – czy rachunek przy dystrybutorze w najbliższych miesiącach faktycznie zacznie spadać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze