Reklama

Baraż mamy już raczej w kieszeni

Przed wyjazdem do Kowna były pewne obawy, ale okazało się, że Litwini nie byli w stanie powstrzymać Lewandowskiego i spółki. W efekcie Polacy wygrali 2:0 i są niemal pewni gry w barażach, których stawką będzie awans na Mundial.

Wynik wcześniejszego meczu - zwycięstwo Holandii nad Finlandią 4:0 - sprawił, że Finowie odpadli z walki o drugie miejsce w grupie, które jest premiowane grą w barażach o awans do Mundialu. Z kolei Holendrzy przybliżyli się do pierwszego miejsca, dającego bezpośrednią przepustkę na MŚ. „Pomarańczowym” do pełni szczęścia potrzeba remisu w Warszawie (14 listopada) lub zwycięstwa nad Litwą (17 listopada). W przypadku takiej samej liczby punktów o kolejności w tabeli decyduje bilans bramkowy, który Holandia ma zdecydowanie lepszy od Polski.

Wiele zatem wskazuje na to, że reprezentacja prowadzona przez Jana Urbana już do końca eliminacji pozostanie druga w tabeli, ale i tak ma o co grać w dwóch ostatnich meczach, istnieje bowiem realna szansa na rozstawienie w pierwszym koszyku przed barażami, co oznacza korzystniejsze losowanie.

Reklama

Po niedzielnych meczach Polska jest na razie w drugim koszyku razem z Czechami, Węgrami i Szkocją. Pierwszy koszyk tworzą natomiast Belgia, Włochy, Turcja i Ukraina, ale to się może zmienić po meczach rozegranych w poniedziałek wieczorem.
Pierwsza połowa niedzielnego meczu w Kownie nie była jakimś wybitnym widowiskiem, momentami więcej działo się na trybunach, na których kibole obrażali polskiego premiera. Natomiast na boisku było sporo szarpanej walki, i to szarpanej dosłownie, bo zawodnicy obu reprezentacji korzystali ze wszystkich środków, by zatrzymać/powalić/ograć rywala. 

Momentami można było odnieść wrażenie, że Litwini - ostro grając - chcieli się zrewanżować za generała Żeligowskiego (w 1920 roku zajął Wilno, ogłaszając powstanie Litwy Środkowej, a tak naprawdę celem tej akcji było przyłączenie tych terenów do Polski). A że biało-czerwoni nie odstawiali nóg, więc często na boisku iskrzyło, tym bardziej że sędzia był bardzo pobłażliwy. 
Wynik w 15. minucie otworzył Sebastian Szymański, który - niczym Kazimierz Deyna w 1977 roku w Chorzowie w meczu z Portugalią - trafił do bramki bezpośrednio z rzutu rożnego. Polacy zremisowali wtedy 1:1, dzięki czemu awansowali na MŚ w Argentynie. Różnica jest jednak taka, że schodzącego z boiska Deynę kibice niemiłosiernie wygwizdali, bo był z Legii, natomiast Szymańskiego pożegnały brawa. 

Reklama

I były to brawa jak najbardziej zasłużone, bowiem zawodnik tureckiego Fenerbahce w 64. minucie popisał się znakomitym dośrodkowaniem, po którym Robertowi Lewandowskiemu wystarczyło jedynie przyłożyć głowę do piłki! Druga bramka definitywnie wybiła Litwinom marzenia o korzystnym wyniku, a Jan Urban mógł w końcówce wpuścić do gry kilku zmienników, w tym aż trzech byłych lub obecnych graczy Legii (Jan Ziółkowski, Paweł Wszołek i Bartosz Kapustka). Poza tym kolejny, acz bardzo krótki występ, zaliczyli doświadczony Kamil Grosicki i Karol Świderski. 
Do końca eliminacji pozostały jeszcze dwie kolejki: 14 listopada Finlandia podejmie Maltę, a Polska Holandię, natomiast trzy dni później Malta zagra z Polską i Holandia z Litwą. 

ARTUR DRYHYNYCZ

Reklama

GRUPA G
1. Holandia    16    22:3  
2. Polska    13    10:4 
3. Finlandia*    10    8:13
4. Litwa*    3    6:11   
5. Malta    2    1:16   
* mecz więcej

POMECZOWE OPINIE
Jan Urban, trener: - Rywale nie mieli nic do stracenia. Dla nich to było prestiżowe spotkanie. Gratuluję drużynie, że podeszła do tego spotkania tak, jakbyśmy grali z bardziej wymagającym przeciwnikiem. W pierwszej połowie w wielu momentach dawaliśmy tlen drużynie gospodarzy i oni próbowali swojego szczęścia w kontratakach. Nie mieli zbyt wielu sytuacji, ale czuli, że ta jednobramkowa strata jest do zniwelowania. W drugiej połowie było inaczej. Pozbawiliśmy ich wiary, wynik mógł i powinien być wyższy. Sebastian Szymański rozegrał bardzo dobre spotkanie, jednak, żeby piłka wpadła po rzucie rożnym, to jego koledzy musieli wykonać swoją pracę, żeby nikt jej nie dotknął. A Robert Lewandowski jest niesamowity. Trzeba mu tylko dostarczyć tzw. serwis. Jeśli on jest, wtedy poradzi sobie już w polu karnym, bo robi to jak mało kto

Reklama

Robert Lewandowski, napastnik: - Każda wygrana jest bodźcem. Nie tylko dla nas, ale też dla kibiców i opinii publicznej. Mamy kolejne trzy punkty. Cieszymy się, ale z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że jeśli poprawimy kilka elementów, to będzie nam się grało jeszcze łatwiej w kolejnych meczach. Z każdym zgrupowaniem próbujemy czegoś nowego. Wcześniej zdarzało się, że mieliśmy problemy ze zwycięstwami na wyjazdach. Teraz była większa kontrola, większa kultura gry, choć jeszcze są mankamenty przy rozegraniu, utrzymaniu się przy piłce, zagraniu na jeden, dwa kontakty. To czasami mogłoby lepiej funkcjonować. Ale to też pokazuje, że patrzymy do przodu i myślimy nad tym, co zrobić, aby stwarzać więcej klarownych sytuacji. W przerwie rozmawialiśmy, że musimy się poprawić, mieć większą kontrolę. Bo może Litwini jakoś bardzo nie zagrażali, ale kilka razy stworzyli trochę chaosu, po którym mogli coś zrobić. W drugiej połowie ta kontrola z naszej strony była już większa. Myślę, że druga bramka chyba zamknęła ten mecz.

Jan Bednarek, obrońca: - Z Jakubem Kiwiorem jesteśmy sobie pisani. Cieszę się bardzo, bo tak naprawdę po raz pierwszy mam Polaka ze sobą w drużynie i jeszcze na tej samej pozycji (obaj grają na co dzień w FC Porto). Najważniejsze, że zagraliśmy „na zero z tyłu”, strzeliliśmy bramki i kontrolowaliśmy grę, mimo kilku groźnych kontrataków przeciwnika. Teraz skupiamy się na Holandii.

Reklama

Waldemar Prusik, były reprezentant Polski: -  W porównaniu z tym, co grała reprezentacja w czerwcu, to zrobiła nie jeden, ale trzy kroki do przodu. I tu nie chodzi tylko o same wyniki, ale o grę. W sumie trener Urban nie musiał aż tak wiele robić, bo wystarczy, że wprowadził normalność i stabilizację składu. Dobrał też odpowiednich piłkarzy i znalazł dla niektórych odpowiednie pozycje. Przykładem może być Kamiński, który się sprawdza jako ten podwieszony pod Lewandowskiego. Pomaga to Robertowi, że ma obok takiego zawodnika. Ustawienie w defensywie też jest lepsze, bo nie tracimy goli. W ogóle widać, że ten zespół w końcu wie, co ma grać, bo wcześniej był jeden wielki chaos. Teraz trzeba powoli myśleć o tym, co się wydarzy na wiosnę, czyli o barażach. Na pewno potrzebne będzie szczęście, bo trudniej się gra z Włochami niż jakimś innym zespołem. Taki jest regulamin eliminacji i nic na to nie poradzimy. Uważam, że czas działa na korzyść trenera Urbana. Dla niego każdy mecz jest cenny, bo przynosi mu informacje o piłkarzach i całym zespole. Widać, że potrafi wyciągać trafne wnioski. Na pewno pojawią się nowe nazwiska w zespole, może ktoś z młodzieżowej reprezentacji, ale nie będą to powołania na chybił trafił, jak to bywało wcześniej. Patrzę z optymizmem na reprezentację. Nie mówię, że zagramy na mistrzostwach, bo eliminacje są bardzo trudne, ale widać, że zespół się rozwija.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości