Jeden telefon wystarczył, by 94-letnia mieszkanka Ostrołęki uwierzyła, że jej wnuk spowodował śmiertelny wypadek. Oszuści działający metodą „na wnuczka” wyłudzili od seniorki 30 tys. zł. Kilka dni później wpadli w ręce policji — 100 kilometrów od miasta.
Skuteczna praca funkcjonariuszy Komenda Miejska Policji w Ostrołęce doprowadziła do zatrzymania osób podejrzanych o oszustwo, którego ofiarą padła 94-letnia mieszkanka Ostrołęka. Seniorka straciła 30 tysięcy złotych, przekonana, że ratuje wnuka przed więzieniem.
Do kobiety zadzwoniła osoba podająca się za członka rodziny. W trakcie rozmowy poinformowano ją, że jej wnuk miał potrącić kobietę na przejściu dla pieszych, a jedynym sposobem uniknięcia kary jest natychmiastowa wpłata kaucji. Rozmówca wywierał silną presję czasu i emocji.
Chwilę później do mieszkania seniorki przyszedł mężczyzna, który przedstawił się jako adwokat. 94-latka przekazała mu 30 tys. zł — swoje oszczędności.
Po zgłoszeniu sprawy policjanci z wydziału kryminalnego rozpoczęli intensywne działania operacyjne. Już cztery dni później — 23 stycznia — zatrzymali pierwszych podejrzanych. W ręce funkcjonariuszy wpadli: 23-letnia mieszkanka powiatu płońskiego oraz 24-letni mężczyzna z powiatu nowodworskiego. Kolejne zatrzymanie nastąpiło 25 stycznia — policjanci ujęli 20-letniego mieszkańca powiatu nowodworskiego.
Wszyscy zostali zatrzymani w okolicach Warszawy i przewiezieni do ostrołęckiej komendy. Dwaj mężczyźni usłyszeli zarzuty oszustwa. Decyzją sądu 20-latek trafił do tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
Jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledczych, mężczyzna mógł w ten sposób oszukiwać seniorów na terenie całego kraju. Sprawa ma charakter rozwojowy.
— Apelujemy o ostrożność i rozmowę z seniorami o metodach działania oszustów — podkreślają policjanci. Każdy taki telefon powinien zapalić czerwoną lampkę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze