Choć wybudowany jako „dar Stalina”, Pałac Kultury i Nauki nie jest wyłącznie symbolem socrealizmu. Architekci tłumaczą, że jego forma to efekt splotu inspiracji – od amerykańskiego art déco po polski klasycyzm. 70 lat po otwarciu PKiN nadal wywołuje emocje – zarówno estetyczne, jak i polityczne.
Dokładnie 21 lipca 1955 roku o godzinie 16.00 w centrum Warszawy oddano do użytku Pałac Kultury i Nauki – monumentalny wieżowiec, który przez lata był drugim najwyższym budynkiem Europy. Wyższy był tylko moskiewski Uniwersytet Łomonosowa. Oficjalnie gmach powstał jako prezent od Związku Radzieckiego dla Polski, jednak jego projekt – jak dziś podkreślają architekci – czerpał garściami z historii architektury światowej, nie tylko sowieckiej.
PKiN – choć nazwany „pałacem” – to typowy drapacz chmur. Wzorowany był na tak zwanych „Siedmiu Siostrach Stalina”, czyli moskiewskich wieżowcach budowanych od końca lat 40. Jednak – jak podkreślają Marta i Tomasz Gerasowie z Pracowni Projektowej Architektura Klasyczna – inspiracje sięgają znacznie dalej.
– Socrealizm, choć politycznie podporządkowany, estetycznie nie był aż tak oryginalny. Czerpał z klasycyzmu, modernizmu, ale też – co widać w PKiN – z amerykańskiego art déco – mówi Marta Geras. – To budynek bardziej uwikłany w przeszłość niż mogłoby się wydawać.
Socrealistyczne wieżowce z Moskwy powstały zresztą dzięki doświadczeniom architektów radzieckich, którzy w latach 20. i 30. XX wieku pracowali w Stanach Zjednoczonych. Jednym z nich był Wiaczesław Ołtarzewski, który po dekadzie spędzonej w USA wdrożył amerykańskie technologie i estetykę do sowieckiego budownictwa.
Projektant warszawskiego Pałacu – Lew Rudniew – także odwiedził Stany Zjednoczone. Ale zanim przystąpił do pracy nad PKiN, objechał Polskę: Kraków, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Przemyśl. Elementy stylu narodowego miały być widoczne w gmachu, od attyk nawiązujących do Zamościa po klasycystyczne kolumnady inspirowane Teatrem Wielkim.
– Widać szczere próby nadania gmachowi polskiego charakteru. Niestety, nie wystarczyły, by budynek wtopił się w krajobraz Warszawy. Jego urbanistyczna forma – samotny gigant na środku placu – jest bardziej rosyjska niż polska – ocenia Tomasz Geras.
Architekci wskazują też na zapomniany przedwojenny projekt Wieży Niepodległości Juliusza Nagórskiego z 1934 roku. Choć nie ma dowodów na inspirację, podobieństwo do późniejszego PKiN-u jest uderzające.
Fasada Pałacu wykonana z płytek ceramicznych w latach 50. miała odcień kremowy, dziś zszarzała. Zegar Milenijny pojawił się dopiero w 2000 roku. Iglica z czasem została zabudowana antenami. W 2007 roku budynek wpisano do rejestru zabytków.
PKiN przez lata dzielił warszawiaków, jednak nadal organizowane są wokół niego wielkie wydarzenia kulturalne, działa tu teatr, kino, muzea, uczelnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze