Reklama

Skandal po koncercie białoruskiego rapera w Warszawie! Deportowani fani… proszą Polskę o ochronę

Po głośnym sierpniowym koncercie Maksa Korża na Stadionie Narodowym emocje nie opadły. Po zamieszkach, zatrzymaniach i decyzjach o deportacji część uczestników nie wróciła do swoich krajów. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, trójka cudzoziemców – dwóch Ukraińców i Białorusin – ubiega się w Polsce o ochronę międzynarodową.

Koncert białoruskiego rapera Maksa Korża, który odbył się 9 sierpnia 2025 roku na Stadionie Narodowym, zapisał się w historii Warszawy jako jedno z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń muzycznych ostatnich lat. Występ artysty znanego z antyłukaszenkowskich poglądów przyciągnął tłumy fanów z całej Europy Wschodniej — i zakończył się chaosem.

Podczas koncertu doszło do zamieszek – fani taranowali ochroniarzy, zrywali barierki i próbowali wedrzeć się na płytę stadionu. Policja zatrzymała aż 109 osób, wśród których znaleziono narkotyki, środki pirotechniczne oraz osoby, które naruszyły nietykalność ochrony.

Reklama

Wydarzenie wzbudziło polityczne emocje. Głośno było o fladze UPA, wznoszonej przez jednego z uczestników. Donald Tusk, wówczas komentując incydent, poinformował o deportacji 57 Ukraińców i sześciu Białorusinów. Jednak – jak ujawnia „Rzeczpospolita” – nie wszyscy opuścili Polskę.

Dwóch Ukraińców i obywatel Białorusi złożyli wnioski o międzynarodową ochronę. Oznacza to, że proces deportacji został wstrzymany.
– Prowadzone jest postępowanie o udzielenie ochrony, które wymaga weryfikacji, czy wnioskodawcy mają uzasadnione obawy przed prześladowaniami w swoich krajach – potwierdził w rozmowie z dziennikiem ppłk Andrzej Juźwiak, rzecznik Komendy Głównej Straży Granicznej.

Reklama

Wciąż toczy się więc postępowanie w sprawie, a decyzje mogą potrwać miesiącami. Część cudzoziemców objętych deportacją już opuściła Polskę — 33 osoby wyjechały, a ich nazwiska trafiły do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS).

Według danych spółki PL.2012+, zarządzającej Stadionem Narodowym, straty po koncercie sięgnęły 32 tys. zł. Prokuratura z kolei odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie wniesienia na koncert symboli UPA, uznając, że nie doszło do propagowania ustroju totalitarnego.

Choć od wydarzenia minęły ponad dwa miesiące, jego echa nie milkną. Koncert, który miał być muzycznym świętem, stał się polityczną bombą i testem dla polskiego systemu migracyjnego.

Reklama

 

 

 

 

 

Źródło: „Rzeczpospolita”, Fakt.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości