Reklama

Zginęli, bo ktoś złamał wszystkie zasady

Niedzielny wieczór w Łomiankach zamienił się w scenę dramatu. Około godziny 18 na trasie DK7 doszło do poważnego karambolu z udziałem kilku pojazdów. Bilans jest tragiczny – zginęły dwie młode osoby: 19-letnia kobieta i 15-letni chłopak. Trzecia osoba walczy o życie w szpitalu.

Śledczy od pierwszych godzin po wypadku starali się odtworzyć jego przebieg. Dziś wiadomo już znacznie więcej – zarówno o samym zdarzeniu, jak i o człowieku, który miał je spowodować.


Brawura, prędkość i ucieczka z miejsca tragedii

Z ustaleń prokuratury wynika, że kierowca Audi poruszał się z dużą prędkością w kierunku Warszawy. Na wiadukcie w Łomiankach miał wykonywać ryzykowne manewry, wyprzedzając inne pojazdy „slalomem”. W pewnym momencie zahaczył o Toyotę, którą podróżowały osoby wracające z pikniku.

To był moment, który uruchomił lawinę zdarzeń. Toyota straciła panowanie nad torem jazdy, przebiła bariery oddzielające pasy ruchu, dachowała i wpadła na przeciwległą jezdnię, gdzie zderzyła się z kolejnymi samochodami. Skutki były natychmiastowe i dramatyczne – dwie osoby zginęły na miejscu w wyniku rozległych obrażeń.

Reklama

Kierowca Audi oraz jego pasażer nie zatrzymali się, by pomóc. Zamiast tego uciekli z miejsca wypadku. Policja zatrzymała ich dopiero po dziewięciu godzinach. Badanie wykazało u obu około 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.


Prokuratura stawia zarzuty. Grozi wieloletnie więzienie

Śledczy nie mają wątpliwości co do powagi sytuacji. Kierowca Audi usłyszał trzy zarzuty, w tym najcięższy – spowodowania wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu, połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia i nieudzieleniem pomocy poszkodowanym. Za taki czyn grozi kara od 5 do nawet 10 lat więzienia.

Reklama

Dodatkowo odpowie za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów oraz posiadanie środków odurzających. Łącznie katalog zarzutów pokazuje skalę naruszeń, których miał się dopuścić.

Zarzuty usłyszał również pasażer Audi – prokuratura oskarża go o nieudzielenie pomocy ofiarom. W jego przypadku kara może wynieść do 3 lat pozbawienia wolności.

Na tym etapie postępowania trwa jeszcze kompletowanie materiału dowodowego. Prokuratura rozważa skierowanie do sądu wniosku o tymczasowy areszt dla podejrzanych. Jak podkreślają śledczy, na decyzję wpływ mają m.in. rozmiar tragedii oraz próba uniknięcia odpowiedzialności poprzez ucieczkę.

Reklama


Zakazy, alkohol i narkotyki. Kim jest podejrzany kierowca

W toku śledztwa na jaw wychodzą kolejne niepokojące fakty. Okazuje się, że 44-letni kierowca Audi miał już wcześniej poważne problemy z prawem. Ciążyły na nim aż dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów.

Pierwszy z nich został orzeczony w 2023 roku za jazdę pod wpływem alkoholu i obowiązywał przez pięć lat. Drugi – wydany zaledwie dwa miesiące przed wypadkiem – dotyczył niezatrzymania się do kontroli drogowej i również obejmował pięcioletni zakaz.

To jednak nie wszystko. Podczas przeszukania mieszkania mężczyzny funkcjonariusze znaleźli niewielką ilość marihuany.

Reklama

Według jego własnych zeznań, jeszcze tego samego dnia, około godziny 14, miał wypić blisko litr wódki. Śledczy czekają teraz na dokładne ekspertyzy, które pozwolą określić, jakie było jego stężenie alkoholu w chwili wypadku.


Śledztwo w sprawie tragedii trwa, a kluczowe mogą okazać się nagrania z monitoringu oraz relacje świadków. Policja apeluje do wszystkich osób, które były w okolicy miejsca zdarzenia lub przejeżdżały tamtędy w niedzielne popołudnie, o kontakt.

Każda informacja może pomóc w pełnym odtworzeniu przebiegu wydarzeń, które doprowadziły do jednej z najbardziej wstrząsających tragedii na tej trasie w ostatnich latach.

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl Aktualizacja: 16/04/2026 01:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości