Choć dziś trudno to sobie wyobrazić, 70 lat temu Stadion Dziesięciolecia był jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli sportowej Polski. Oficjalnie otwarty 22 lipca 1955 roku w Warszawie, stał się areną emocji, piłkarskich widowisk i ważnych wydarzeń państwowych. Jego trybuny usypano z gruzów zniszczonej podczas II wojny światowej stolicy, co nadało mu nie tylko symboliczny, ale i głęboko historyczny wymiar.
Stadion na manifest i pokaz siły
Data otwarcia obiektu nie była przypadkowa. 22 lipca to w czasach PRL-u jedna z najważniejszych dat politycznego kalendarza. Obchodzono wtedy Narodowe Święto Odrodzenia Polski, upamiętniające ogłoszenie Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Choć oficjalnie dokument powstał w Chełmie, faktycznie został opublikowany w Moskwie. W 1955 roku władze PRL postanowiły uczcić to święto w szczególny sposób – oddając do użytku nowoczesny stadion w sercu Warszawy.
Pomysł powstania obiektu pojawił się na początku lat 50. W 1953 roku konkurs architektoniczny wygrali Zbigniew Ihnatowicz, Jerzy Sołtan i Jerzy Hryniewiecki. Jednak z powodu sporów z Głównym Komitetem Kultury Fizycznej z zespołu odeszli pierwsi dwaj projektanci. W realizację projektu zaangażowano m.in. Marka Leykama i Czesława Rajewskiego. Stadion powstawał w ekspresowym tempie, a jego konstrukcja – jak zauważył architekt Grzegorz Piątek – skrywała w sobie metaforyczny ładunek: pod trybunami pochowano cegły i pręty ze zniszczonego Starego Miasta.
Sportowa legenda i biało-czerwona historia
Otwarcie stadionu miało miejsce 22 lipca 1955 roku. Pierwszy mecz rozegrano między reprezentacjami Warszawy i Katowic (ówczesnego Stalinogrodu). Autorem premierowego gola na nowym obiekcie był Czesław Ciupa, a spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości 2:1.
W kolejnych dekadach Stadion Dziesięciolecia stał się domem reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni rozegrali tu łącznie 25 spotkań. Pierwsze z nich, w 1956 roku przeciw Norwegii, zakończyło się wynikiem 5:3 – aż cztery gole zdobył wtedy Ernest Pohl. Rok później, w eliminacjach MŚ, Polacy rozbili Finlandię 4:0. Choć ostatecznie na mundial nie awansowali, stadion zaczął być kojarzony z ważnymi momentami w historii naszej kadry.
Jednym z najbardziej pamiętnych meczów było zwycięstwo 1:0 nad ZSRR w 1961 roku – gola strzelił niezawodny Pohl, pokonując samego Lwa Jaszyna. Na trybunach panowała napięta, politycznie naładowana atmosfera.
Rekordowa frekwencja – około 90 tysięcy widzów – padła dwukrotnie: podczas meczu z Finlandią w 1957 roku i spotkania z RFN w 1971 roku. W tym drugim przypadku Niemcy zwyciężyli 3:1, a honorowego gola dla Polski zdobył Robert Gadocha.
Od narodowego stadionu do Jarmarku Europa i nowego rozdziału
Ostatni mecz reprezentacji na Stadionie Dziesięciolecia odbył się 17 kwietnia 1983 roku – Polska zremisowała 1:1 z Finlandią w eliminacjach Euro 1984. Później obiekt coraz bardziej popadał w ruinę. Po zmianach ustrojowych z lat 90. stadion przekształcił się w tętniący życiem Jarmark Europa – największe targowisko w tej części Europy.
W 2007 roku rozpoczęto budowę Stadionu Narodowego, który stanął dokładnie w tym samym miejscu. Nowoczesny obiekt otwarto 29 stycznia 2012 roku, a miesiąc później Polska zremisowała tu 0:0 z Portugalią. I tak, nad brzegiem Wisły, zaczęła się nowa era polskiego futbolu.
Stadion z historią pod trybunami
Stadion Dziesięciolecia to dziś już tylko wspomnienie, ale jego symbolika – jako konstrukcji dosłownie wyrastającej z ruin wojennej Warszawy – pozostaje żywa. Przez dekady był miejscem triumfów i porażek, sportowych emocji i politycznego kontekstu. Dla wielu pozostaje jednym z najbardziej ikonicznych punktów powojennej Warszawy.
Źródło: Facebook, sport.interia.pl, NAC
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze