Po trzynastu latach przerwy węgierskie tanie linie lotnicze Wizz Air ponownie pojawią się na lotnisku Warszawa-Modlin. Już od grudnia pasażerowie będą mogli skorzystać z 11 połączeń do 8 krajów, a przewoźnik zapowiada również utworzenie 80 nowych miejsc pracy związanych z rozwojem operacji w tym porcie.
Przez ostatnie lata Modlin był zdominowany przez Ryanaira, który w rekordowym 2023 roku obsłużył ponad 3,4 mln pasażerów. Późniejsze spory z lotniskiem dotyczące opłat doprowadziły jednak do ograniczenia liczby lotów irlandzkiego przewoźnika.
Niedawno sytuacja uległa zmianie – udało się podpisać nową umowę, która przewiduje zwiększenie ruchu lotniczego. Ryanair zadeklarował również inwestycję na poziomie 1,6 miliarda złotych, co ma znacząco ułatwić planowaną rozbudowę lotniska. Celem jest zwiększenie przepustowości do 5 milionów pasażerów rocznie do 2030 roku, czyli ponad trzykrotnie więcej niż obecnie.
Do portu w Modlinie wszedł również nowy przewoźnik – Air Arabia, co dodatkowo zwiększa atrakcyjność oferty dla pasażerów.
Jak podkreśla Tomasz Szymczak, wiceprezes zarządu Lotniska Warszawa-Modlin, rozwój infrastruktury i współpraca z różnymi liniami to klucz do dalszego wzrostu.
W obliczu dynamicznego rozwoju Modlina pojawiają się pytania o przyszłość lotniska w Radomiu, które mimo inwestycji, wciąż pozostaje na uboczu ruchu lotniczego. – Modele działania obu portów są podobne, ale Modlin ma zdecydowanie lepsze skomunikowanie z Warszawą i szerszy obszar ciążenia – podkreśla Roland Tischner, dyrektor zarządzający Wizz Air Hungary, w rozmowie z Rynkiem Lotniczym.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że przy tak ambitnych planach Modlin musi zadbać o rozwój infrastruktury – szczególnie w zakresie dostępności slotów, stanowisk postojowych, odprawy i gate’ów, by sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu ze strony przewoźników i pasażerów.
red./pb.pl, radiokolor
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze