Nad Europą rysuje się wyraźny podział: zachodnia i południowa część kontynentu pozostaje pod wpływem rozległego układu wyżowego, którego centra ulokowały się nad Morzem Północnym oraz rejonem Morza Śródziemnego. Tymczasem wschód wciąż znajduje się w zasięgu niżów znad Finlandii i Rosji. Polska trafia dokładnie pomiędzy te dwa światy — w obszar pogłębiającego się niżu, który przemieszcza się znad Szwecji w kierunku Zatoki Fińskiej.
Pod koniec soboty od północy zacznie zaznaczać się chłodny front atmosferyczny. Choć początkowo napłynie nieco cieplejsze powietrze polarne morskie z zachodu, zmiana pogody będzie tylko kwestią czasu. W południe w Warszawie barometry pokażą około 994 hPa i wszystko wskazuje na to, że ciśnienie będzie dalej spadać — co dla wielu oznacza pogorszenie samopoczucia.
Początek weekendu przyniesie mieszankę chmur i przejaśnień. W południowej i centralnej Polsce można liczyć nawet na chwilowe rozpogodzenia, które pozwolą złapać oddech po chłodniejszych dniach. Inaczej na północy — tam po południu pojawią się przelotne opady deszczu.
Temperatura pokaże duże zróżnicowanie: od zaledwie 10–12°C nad morzem i na Kaszubach, przez około 17°C w centrum, aż po przyjemne 20–21°C na południu kraju.
Nieco mniej przyjemny okaże się wiatr. Zachodni, chwilami dość silny, szczególnie na północy, gdzie porywy mogą dochodzić nawet do 70 km/h, a nad morzem i na Kaszubach — lokalnie aż do 95 km/h. W górach również niespokojnie: w Sudetach podmuchy do 90 km/h, w Karpatach do 65 km/h.
Noc z soboty na niedzielę przyniesie wyraźne pogorszenie pogody. Zachmurzenie będzie duże, choć nie zabraknie przejaśnień. W wielu regionach pojawią się przelotne opady — na północnym wschodzie oraz w rejonach podgórskich deszcz zacznie przechodzić w deszcz ze śniegiem, a miejscami nawet w mokry śnieg.
Możliwe są także burze, którym towarzyszyć będzie krupa śnieżna — szczególnie na północy i wschodzie kraju. W górach z kolei nocą spadnie śnieg. Temperatura spadnie do około 0°C na północnym wschodzie, 3°C w centrum i 6°C na południu. Wiatr pozostanie odczuwalny — porywy do 70 km/h, a w górach nawet do 120 km/h.
Niedziela przyniesie już zdecydowanie chłodniejszy klimat. Na zachodzie kraju pojawi się więcej słońca, jednak w pozostałych regionach dominować będzie zmienne zachmurzenie i przelotne opady deszczu, a miejscami także deszczu ze śniegiem. Na wschodzie lokalnie możliwe burze.
Temperatura wyraźnie spadnie: od 6°C na północnym wschodzie i w rejonach podgórskich, przez około 10°C w centrum, do maksymalnie 14°C na południowym zachodzie. Wiatr północno-zachodni, nadal porywisty — do 80 km/h na północnym wschodzie.
W stolicy sobota zapowiada się jeszcze całkiem przyjemnie — z umiarkowanym zachmurzeniem i temperaturą sięgającą 18°C. Wiatr jednak da się we znaki, szczególnie po południu, gdy porywy mogą osiągać 60 km/h.
Noc przyniesie ochłodzenie i opady, miejscami także deszczu ze śniegiem. Temperatura spadnie do około 3°C.
Niedziela w Warszawie będzie już znacznie bardziej surowa: dużo chmur, przelotne opady i zaledwie 9°C w najcieplejszym momencie dnia. Do tego wciąż odczuwalny, porywisty wiatr z północnego zachodu.
Weekend pokaże więc dwa oblicza wiosny — od łagodnej i niemal ciepłej, po chłodną, dynamiczną i przypominającą, że kwiecień potrafi być wyjątkowo nieprzewidywalny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze