Reklama

To był ten typ chłopaka, za którym się odwracasz...

26/03/2025 11:04

Gdyby dzisiaj jechał rowerem przez kampus Politechniki Warszawskiej, nadal zwracałby uwagę. Wysoki, przystojny, z uśmiechem, który skrada serca. Maciej Aleksy Dawidowski, "Alek" z "Kamieni na szaniec", nie był pomnikiem. Był żywy, pełen śmiałych pomysłów, zawadiackiego humoru i pasji. Był jednym z nas. I może dlatego jego śmierć boli tak, jakby wydarzyła się wczoraj.

Dziecko dobrego domu i wielkiego serca

Urodził się w 1920 roku w Drohobyczu, ale jego historia toczy się w Warszawie. Syn inżynierów, wychowany w domu, w którym służba społeczna była czymś naturalnym. Jego ojciec zakładał szkoły dla dzieci robotników, biblioteki, kluby sportowe. W takim duchu wyrastał Alek. Był harcerzem "Pomarańczarni", chodził do prestiżowego Batorego. Przyjaźnił się z "Rudym" i "Zośką". Z nimi zdawał maturę. Z nimi szedł przez mrok okupacji.

Rowerem przy fontannie, sabotażem pod pomnikiem

Na zdjęciu jedzie rowerem przy fontannie na kampusie PW. To nie była poza. On naprawdę był taki: radosny, aktywny, wszędzie go pełno. Ale potrafił też z zimną krwią i bez zgody przełożonych odkręcić niemiecką tablicę z pomnika Kopernika i schować ją w śniegu. W nocy zakopać na Żoliborzu. Gubernator Fischer był wściekły. Warszawa dumna. Kamiński dał mu przezwisko "Kopernicki"... i areszt w Olesinku, za działanie na własną rękę.

Alek zostawił po sobie też poczucie humoru. Po akcji z tablicą zamieścił plakat: "W odwet za zniszczenie pomnika Kilińskiego zarządzam przedłużenie zimy o 6 tygodni. Mikołaj Kopernik, astronom". Zima naprawdę przeciągnęła się do kwietnia.

Dziwak, romantyk, wojownik

Lubił kapelusze. W jednym z nich, kowbojskim, paradował po Warszawie, kłaniając się przechodniom. "Wariat?" – spytała koleżanka. Nie. Po prostu Alek. Wysoki, przystojny, z charakternym uśmiechem. Mówił, że czuje się jak czek bez pokrycia, że zbyt wiele się po nim spodziewają. A jednak wciągał innych w działanie. Rzucał hasła. Rzucał pomysły. Rzucał się w oczy. I rzucił się, by ratować przyjaciela.

Znał niemiecki i francuski. Był bystry, elokwentny, łatwo odnajdywał się w rozmowie i w działaniu. Mógłby zostać dyplomatą, aktorem, inżynierem. Wybrał walkę.

Ostatnia akcja

W marcu 1943 roku "Rudy" został aresztowany. Alek nie wahał się ani chwili. Podczas Akcji pod Arsenałem dowodził grupą "Granaty". Został postrzelony w brzuch, ale zanim padł, zdołał jeszcze rzucić ostatni granat, osłaniając odwrót kolegów. Zmarł kilka dni później, 30 marca 1943 roku. Tego samego dnia co Rudy.

Chłopak z fontanny

Dziś możesz pójść na kampus Politechniki. Usiądź przy fontannie. Zamknij oczy. Poczuj ten sam wiatr, który pchał rower Alka. On nie był z historii. On był stąd. Z Żoliborza, z Batorego, z Warszawy. Z tamtych ławek, z tych rozmów. Może nie zdążył pożyć, ale zostawił ślad, którego nie da się zatrzeć.

Szkoda, że go już nie ma. Ale dobrze, że był.


[mediabox=n]1270868[/mediabox]
[mediabox=n]1270871[/mediabox]
[mediabox=n]1270872[/mediabox]
[mediabox=n]1270862[/mediabox]
[mediabox=n]1270875[/mediabox]
[mediabox=n]1270878[/mediabox]
[mediabox=n]1270881[/mediabox]
[mediabox=n]1270882[/mediabox]

wawa.info
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości