Reklama

Ten dworzec miał zniknąć. Wykładowca z Warszawy dał mu nowe życie

Na pierwszy rzut oka to tylko stary, podniszczony budynek gdzieś w Wielkopolsce. Odpadający tynk, wybite okna, dach wymagający natychmiastowego remontu. Dla większości - ruina bez przyszłości. Dla Tomasza Węsierskiego był to jednak kawałek świata, który pamiętał z dzieciństwa. Świata stukających kasowników, kartonikowych biletów i zapachu kolejowych poczekalni.

Dziś dawny dworzec w Nojewie żyje na nowo. Nie jako zwykły zabytek, ale miejsce pełne emocji, wspomnień i historii, które coraz trudniej odnaleźć we współczesnym świecie.

Tomasz Węsierski na co dzień pracuje w Akademii Pożarniczej w Warszawie. Jest doktorem chemii, wykładowcą akademickim i funkcjonariuszem Państwowej Straży Pożarnej. Jednak jego druga, dużo bardziej osobista historia zaczęła się wiele lat wcześniej — na niewielkiej stacji kolejowej Łąg w powiecie chojnickim.

Dzieciństwo między torami

To właśnie tam dorastał. Jego babcia pracowała jako kasjerka biletowa i dróżniczka przejazdowa, dziadek również był związany z koleją. Dla małego chłopca dworzec nie był miejscem podróży. Był domem.

Reklama

Pociągi widział codziennie. Pamięta stukot wagonów, rozmowy podróżnych i atmosferę małych stacji, które kiedyś tętniły życiem. Jak sam przyznaje, właśnie wtedy narodziła się fascynacja, która z czasem przerodziła się w prawdziwą życiową pasję.

Zaczęło się niewinnie — od zabawy kolejkami i zbierania biletów. Potem przyszła fascynacja historią kolei, dawnymi urządzeniami, starymi rozkładami jazdy. W końcu pojawiło się marzenie, by ocalić choć fragment tego świata, zanim zniknie bezpowrotnie.

I wtedy trafił na stary dworzec w Nojewie.

Reklama

Kupił ruinę i zamienił ją w podróż do przeszłości

Kiedy zobaczył budynek po raz pierwszy, wiedział, że będzie to ogromne wyzwanie. Dach był dziurawy, stolarka okienna praktycznie nie istniała, wnętrza wymagały gruntownego remontu. Mimo to dostrzegł coś, czego inni nie widzieli — potencjał.

Zależało mu na miejscu, które zachowało oryginalny charakter dawnej kolei. Nojewo miało wszystko: budynek stacyjny, magazyn towarowy, fragmenty torów, a nawet wieżę ciśnień. To wystarczyło, by podjąć decyzję.

Remont trwał latami. Wiele elementów wyposażenia trzeba było zdobywać dosłownie po kawałku — wyszukiwać na aukcjach, odkupywać od kolekcjonerów albo ratować przed wyrzuceniem. Każdy detal miał znaczenie.

Reklama

Dziś odwiedzający mogą zobaczyć tam prawdziwe kolejowe muzeum. Są dawne urządzenia, stare dokumenty, czasopisma z lat 70. i 80., wagon socjalny urządzony dokładnie tak, jak przed dekadami. Wszystko po to, by choć na chwilę zatrzymać czas.

Bo — jak podkreśla właściciel — od początku chodziło o coś więcej niż tylko remont starego budynku. Chciał stworzyć miejsce, które opowiada historię kolei i ludzi z nią związanych.

Kartonikowe bilety i wspomnienie babci

Najbardziej poruszające są jednak wspomnienia związane z kasą biletową. To właśnie tam historia Tomasza Węsierskiego nabiera wyjątkowo osobistego wymiaru.

Reklama

W muzeum znajduje się stanowisko kasowe niemal identyczne jak to, przy którym pracowała jego babcia. Metalowy datownik, kasownik i charakterystyczne kartonikowe bilety wyglądają dziś jak eksponaty z innej epoki. Dla niego są jednak czymś znacznie więcej.

Jako kilkuletni chłopiec pomagał babci obsługiwać podróżnych. Wyciągał bilety, wkładał je do kompostera, obserwował jak na tekturce pojawia się data podróży. Potem pieczątka, kilka sprawnych ruchów i bilet trafiał do pasażera.

To właśnie te obrazy zostały z nim na całe życie.

Reklama

Dzisiaj, kiedy oprowadza gości po swoim muzeum, często pokazuje cały proces krok po kroku — dokładnie tak, jak robił to kiedyś razem z babcią. Dla starszych odwiedzających to sentymentalny powrót do młodości. Dla dzieci — fascynująca podróż do świata, którego nigdy wcześniej nie widziały.

I chyba właśnie dlatego to miejsce działa na ludzi tak mocno. Nie chodzi wyłącznie o stare przedmioty czy kolejową historię. Chodzi o emocje, pamięć i próbę ocalenia czegoś, co dla wielu dawno przestało istnieć.

Reklama

Tomasz Węsierski wierzy, że pewnego dnia przez Nojewo znów przejedzie pociąg, być może nawet z parowozem. A wtedy — jak mówi — przeszłość na chwilę naprawdę wróci.

Źródło: halotu.polsat.pl (zdj. - zrzuty ekranu z polsat.pl)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości