Choć końcówka stycznia przyniosła kolejne obniżki cen paliw na polskich stacjach, eksperci ostrzegają, że ta seria może wkrótce dobiec końca. Jak poinformował portal e-petrol, w minionym tygodniu średnia cena benzyny 95 wyniosła 5,59 zł za litr, a oleju napędowego – 5,93 zł. Analitycy wskazują jednak, że rosnące ceny ropy naftowej na światowych rynkach mogą przełożyć się na wzrost cen detalicznych już na początku lutego.
Eksperci zwracają uwagę, że ceny benzyny i diesla spadają nieprzerwanie od dziewięciu tygodni, jednak ten trend może zostać przerwany. Ostatnie obniżki na stacjach – mimo wzrostów cen w hurcie obserwowanych od połowy stycznia – były możliwe głównie dzięki ograniczeniu marż przez operatorów rynku detalicznego.
Na rynku hurtowym w ostatnich dniach nie doszło do istotnych zmian cen, czemu sprzyjał umacniający się złoty, łagodzący skutki drożejącej ropy. Aktualnie metr sześcienny benzyny 95-oktanowej kosztuje 4299,20 zł, czyli o 10 zł więcej niż tydzień wcześniej. Olej napędowy podrożał w rafineriach o 10,20 zł, osiągając średnią cenę 4596,40 zł za metr sześcienny.
Tymczasem na stacjach paliw ceny pod koniec stycznia znów spadły. Zarówno benzyna 95, jak i diesel potaniały o 5 gr na litrze. Autogaz również zanotował niewielką korektę – o 1 gr – a jego średnia cena wyniosła 2,67 zł za litr.
Zdaniem analityków, początek lutego może przynieść odwrócenie trendu. Według prognoz e-petrol.pl ceny benzyny 95 mogą mieścić się w przedziale 5,53–5,64 zł za litr, oleju napędowego 5,90–6,01 zł, a LPG 2,65–2,72 zł za litr.
Na wzrost presji cenowej wpływa sytuacja na globalnym rynku surowców energetycznych. Cena ropy naftowej sięgnęła poziomu około 70 dolarów za baryłkę, a kluczowym czynnikiem pozostaje tzw. premia geopolityczna. Rynek uwzględnia ryzyko eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, w tym możliwość bezpośrednich działań militarnych USA wobec Iranu.
Dodatkowym źródłem niepokoju jest zapowiedź czasowego zamknięcia Cieśniny Ormuz przez Iran w dniach 1–2 lutego w związku z ćwiczeniami wojskowymi. Przez ten strategiczny szlak transportowy przechodzi około 20 proc. światowych dostaw ropy oraz ponad jedna trzecia globalnego handlu LNG, dlatego nawet krótkotrwałe zakłócenia mogłyby istotnie wpłynąć na bilans rynku.
Analitycy podkreślają także, że w styczniu globalna podaż ropy została ograniczona o około 1,5 mln baryłek dziennie w wyniku problemów produkcyjnych w Kazachstanie, Rosji i Wenezueli. Kolejnym czynnikiem ryzyka są arktyczne mrozy w USA, które mogą zmniejszyć światowe wydobycie o dodatkowe 340 tys. baryłek dziennie.
Częściowym czynnikiem łagodzącym napięcia podażowe może być natomiast złagodzenie amerykańskich sankcji wobec Wenezueli, co otworzyło amerykańskim firmom drogę do handlu tamtejszą ropą.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze